50 spotyka się

Nasz polski kandydat do legislatury Ontario z okręgu Etobicoke-Lakeshore, dotychczasowy radny Toronto Peter Milczyn, który 1 sierpnia stanie do walki z zastępcą burmistrza Roba Forda Dougiem Holydayem w wyborach uzupełniających, spędza ostatnie dni swojej kampanii na niezliczonych spotkaniach i odwiedzając wyborców. Opis. Wielopokoleniowa rodzina spotyka się na wyspie, aby świętować 50 rocznicę ślubu dziadków. Nieoczekiwanie rozpętuje się burza, która na dwa dni odcina wyspę i skazuje członków rodziny na przebywanie w swoim towarzystwie. opis pracy: Obraz 'Nie często spotyka się Czerwone Samoloty (edycja 1/50)' to dzieło Jarosława Jaśnikowskiego, które mamy przyjemność prezentować dla Państwa w ramach edycji wysokogatunkowych inkografii z 2017 roku, przeznaczonych do celów kolekcjonerskich. Rozpoczynający przygodę z malarstwem w środowisku związanym z Legnicą artysta, podkreśla swoje przywiązanie do narracji ... Słowo spotykać posiada 50 synonimów w słowniku synonimów. Synonimy słowa spotykać: trafiać, natrafiać, natykać się, napotykać, stykać się, nadziewać ... Julia Wieniawa i Nikodem Rozbicki byli już wcześniej widywani razem wielokrotnie. Nic w tym dziwnego - mają wielu wspólnych znajomych, razem imprezują i umawiają od czasu do czasu na plotki. Teraz wszystkim fanom kibicującym ich relacji na myśl przychodzi tylko jedno pytanie: czy ich relacja to już naprawdę poważny związek? Aktualnie Westerplatte, a więc miejsce gdzie 1 września 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa, jest nieczytelne i chaotyczne, nie gotowe do opowieści o istocie powstania, funkcjonowania i przede wszystkim ogromnej wartości, jaką niesie obrona Wojskowej Składnicy Tranzytowej przez polskich bohaterów. Owszem, spotyka się takich, którzy siedzą w kapciach na kanapie i tylko oglądają seriale na zmianę z graniem w GTA, ale: 1) jeśli robili to samo w chwili kiedy ich poznałaś to mają nierozwiązane problemy w swoim życiu, ujemną samoocenę oraz mnóstwo pracy i seksu przed sobą zanim staną się „do rzeczy”. Jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania gwiazd jako wiecznie młodych – bez względu na to, ile czasu mija, w naszych ulubionych filmach zawsze pozostają w tym samym wieku. Ale smutna rzeczywistość jest taka, że nawet oni nie mogą uciec przed bezwzględnym upływem czasu. Aby pokazać, że nawet celebrytki nie mogą uciec od starzenia się, holenderski artysta Ard […] Gry małżeńskie - odcinek 50 'Gry małżeńskie” to show, w którym singielka spotyka się po kolei z trzema mężczyznami na randce, w domu każdego z nich. Dwóch Panów jest żonatych, a jeden jest kawalerem. 50 legendarnych zdjęć z Białego Domu z ostatnich 100 lat 2020-08-26. UDOSTĘPNIJ. ... Prezydent Richard Nixon spotyka się z Elvisem Presleyem, 21 grudnia 1970 r. w Białym Domu.

After 2/After We Collided - Gdzie obejrzeć? Oglądaj cały film online! [Lektor PL]

2020.09.18 20:56 vodfilmy_pl After 2/After We Collided - Gdzie obejrzeć? Oglądaj cały film online! [Lektor PL]

After 2/After We Collided - Gdzie obejrzeć? Oglądaj cały film online! [Lektor PL]

Zobacz After 2 online i poznaj drugi rozdział przygód Tessy i Hardina

Po entuzjastycznym odbiorze pierwszej części filmowej adaptacji bestselleru After, druga część cyklu także trafiła do kin. Co nowego u Tessy i Hardina? Już teraz możesz się dowiedzieć! Zobacz After 2 cały film w domowym zaciszu w polskiej wersji językowej! Już teraz bowiem opcja After 2 lektor pl jest dostępna dla każdego, kto ma możliwość bycia online. Połącz się z internetem ze swojego ulubionego urządzenia i uzyskaj dostęp do drugiej części After!
https://i.redd.it/n1z2r8g98yn51.gif
Oglądaj After 2 online: https://vodfilmy.pl/filmy-online/after-2-2020-online/

https://preview.redd.it/vh1l02h02yn51.jpg?width=1050&format=pjpg&auto=webp&s=538c75cb10123b2ba677955efa60a366e9b48e41
Z czego wynika popularność serii? Wszystko zaczęło się od książki Anny Todd, która zaczęła pisać powieść z gatunku fan fiction zainspirowana zespołem One Direction. Pierwszy tom autorka opublikowała w 2013 roku za pośrednictwem platformy internetowej Wattpad. Książka zdobyłą tak niebywałą popularność, że Todd już rok później podpisała kontrakt filmowy.
Pierwszy film, After, miał premierę w 2019 roku. Główni bohaterowie serii, Tessa i Hardin, kompletnie się od siebie różnią, lecz to nie przeszkadza im uwikłać się w coraz bardziej toksyczną relację. Rozważna dziewczyna i porywczy chłopak to bowiem mieszanka wybuchowa - pełna namiętności, ale także kłótni i tajemnic. Filmowa adaptacja początku serii nie kończy się happy endem, nie dziwi więc fakt, że fani z niecierpliwością oczekiwali kolejnej odsłony przygód swoich ulubionych bohaterów. Na szczęście After 2 lektor online jest już dostępny i możesz obejrzeć go, kiedy tylko zechcesz!

Czy warto obejrzeć After 2, który jest teraz dostępny online?

Młodzieńcza wizja miłości jest zazwyczaj wspaniała, ale szybko rozbija się o rzeczywistość. Podobnie jest w After 2. Zraniona Tessa chce zacząć bowiem nowe życie, by zapomnieć o Hardinie. Życie nie jest jednak tak proste jak może się wydawać...
Druga część After przeszła kilka kosmetycznych zmian, choć na szczęście pokochani przez publiczność główni bohaterowie to wciąż ci sami aktorzy. Zmienił się jednak reżyser, dlatego też łatwo dostrzec pewne różnice w prowadzeniu akcji i postaci. Jaki jest tego efekt? After 2 wciąga jeszcze bardziej niż jedynka! Wróćmy jednak do fabuły. Jako, że miłość niejedno potrafi mieć imię, nikogo nie zdziwił sukces After. Jeśli jednak chcesz zacząć swoją przygodę od dwójki to spokojnie, twórcy zadbali i o taką audiencję. Możesz nie znać lub nie musisz odświeżać sobie pierwszej części, bo scena otwierająca streszcza wszystko, co wydarzyło się w jedynce.
Tak więc, Tessa i Hardin próbują poradzić sobie po burzliwym rozstaniu. Ona rzuca się w wir pracy, on topi smutki w alkoholu. Dziewczyna zaczyna robić karierę, jednak po jednym ze służbowych wyjść dzwoni to swojego byłego chłopaka. Hardin zjawia się w jej hotelowym pokoju, spotyka tam jednak półnagiego Trevora. Jak można się domyślać, wcale nie pomaga to głównym bohaterom w naprawieniu ich relacji... Role pierwszoplanowe w After 2 jak zwykle zagrane są bez zarzutu, na uwagę zasługują jednak także postaci drugoplanowe (choćby wspomniany Trevor). Pokłony należą się również: Candice King oraz Charliemu Weberowi, którzy tchnęli prawdziwą i szczerą energię w Kim i Christiana.
Jaki jest zatem After 2? Trzeba przyznać, że dwójka bardziej ściśle trzyma się książki, więc każdy prawdziwy fan literackiego pierwowzoru After nie będzie zawiedziony. Oglądając After 2 za darmo dostaniesz dużo humoru, interesujące dialogi oraz sporo ciekawych wątków pobocznych, które jeszcze dodatkowo dodają filmowi smaczku.

After 2 wypełnił sale kinowe, jednak ty możesz obejrzeć go za darmo i online

Pierwsze warszawskie pokazy - mimo pandemii - zgromadziły w kinach maksymalne dopuszczalne tłumy. I chociaż sale kinowe były zapełnione tylko w połowie, emocje wśród widzów widać było gołym okiem. Na szczęście ty możesz oszczędzić sobie i wydawania pieniędzy, i wycieczki do kina, oglądając After 2 w wersji online. To spore ułatwienie i jeszcze większa wygoda.
Decydując się skorzystać z opcji After 2 film online musisz pamiętać, że ogranicza cię tylko twój własny czas. Nie musisz nigdzie wychodzić, możesz usiąść wygodnie w fotelu i sprawdzić, czy druga część przygód Tessy i Hardina faktycznie słusznie została nazwana mieszanką 50 twarzy Greya i American Pie.

After 2 to niegrzeczny film nie tylko dla nastoletnich widzów

Filmy pokroju 50 twarzy Greya czy kolejne części American Pie to kino, w którym bardzo dużą rolę odgrywa erotyka i cielesność. Podobnie jest z After 2, który po “przeprowadzce” ze szkoły do “dorosłego” życia może być propozycją nie tylko dla nastolatków.
Dlaczego After 2 jest nazywany miksem tych dwóch serii? Ponieważ w dwójce odrobinę zwariowany humor i sceny łóżkowe są dawkowane widzom mniej więcej w tych samych proporcjach. Co mówi to o samym filmie? Przede wszystkim tyle, że oglądając After 2 wszystko wyważone jest w idealnych dawkach - od dramatu, poprzez namiętność aż do śmiechu. Dzięki temu podczas seansu po prostu nie można się nudzić.
Jeśli więc masz trochę czasu, naprawdę warto rozważyć seans After 2 online! Cały film jest bowiem dostępny dla każdego, kto ma ochotę przeżyć przygodę z Tessą i Hardinem! Nie czekaj ani chwili dłużej, jeśli jeszcze się wahasz! Wystarczy ci bowiem zaledwie kilka kliknięć, by przenieść się z twoimi ulubionymi bohaterami w trudne początki ich dorosłości. A jeśli jeszcze, jak teraz, można zrobić to za darmo, to po co odkładać oglądanie na później!
submitted by vodfilmy_pl to u/vodfilmy_pl [link] [comments]


2020.07.23 12:39 SirLadthe1st Czy tylko mnie przeraża wizja automatyzacji i fakt, że politycy kompletnie ignorują to zagrożenie?

Dużo się mówi o globalnym ociepleniu,topnieniu lodowców itp., ale jednocześnie mało kto zwraca uwagę na zjawisko, które już pojawia się nawet w mniejszych miastach, czyli zastępowanie ludzkiego pracownika robotem.
Nie tak dawno temu moja ciotka padła ofiarą redukcji zatrudnienia w swoim hipermarkecie, ponieważ dyrekcja postanowiła pozbyć się połowy kas i zastąpić je automatycznymi. Mieszka ona w mieście mającym mniej niż 50 tyś. mieszkańców, ale i tak nie jest to odosobniony przypadek. Wszystko wskazuje na to, ze z biegiem czasu bedzie jeszcze gorzej, zwłaszcza że niektóre duże firmy (w tym bodaj Tesla) już zapowiadają, że z biegiem czasu tam, gdzie to możliwe będą chciały w 100% zastąpić ludzi pracujących przy produkcji maszynami.
Pytanie brzmi - co zrobić z tymi osobami za kilkanaście/kilkadziesiąt lat, kiedy firmy nie będą już chciały zatrudniać ludzi do prostych prac produkcyjnych, a taksówkarzy czy kierowców autobusów zastąpi sztuczna inteligencja i autonomiczne pojazdy. Nie każdy ma wyższe wykształcenie czy ukończone kursy pozwalające na pracę na wyższym stanowisku, zresztą liczba stanowisk też jest ograniczona. Szczególnie w mniejszych miejscowościach bardzo dużo osób znajdzie się w sytuacji dosłownie uniemożliwiającej podjęcie jakiejkolwiek pracy. Jedyne sensowne wyjście, na jakie jak dotąd wpadliśmy, czyli gwarantowany dochód najczęściej spotyka się z reakcjami typu "reeee socjalizm!!!11". Tymczasem nawet ucieczka za pracą "na zmywak" do Anglii nie pomoże, bo automatyzacja to zjawisko globalne.
Żeby było jasne, automatyzacja nie jest z gruntu zła. Problem w tym, że już teraz mamy za dużo ludzi, by wszystkim umożliwić godne przeżycie w takich warunkach, a nasi politycy kompletnie tego nie widzą i namawiają do rodzenia jak największej ilości dzieci, bo ZUS to piramida finansowa która wymaga coraz większych pokoleń. Tylko że wiele z tych dzieci jak dorośnie nie będzie w stanie podjąć pracy, ale jedzenia i picia będzie potrzebować tak samo jak osoby pracujące.
Obawiam się, że automatyzacja może doprowadzić do pogłębienia konfliktów i różnic społecznych, w tym do zamieszek na skalę światową
submitted by SirLadthe1st to Polska [link] [comments]


2019.01.04 10:32 Gazetawarszawska Trupojad Duda poprowadzi marsz 11 listopada

+++
Laudetur Iesus Christus
Trupojad, filosemita prezydent polin Andrzej Duda. Zaliczył kolejny heroizm swojego upodlenia i bezwstydu, rzucił się na zdelegalizowany Marsz Niepodległości i go pożarł, to znaczy się udławił i skompromitował. Już teraz - piatek - widać, ze ta nikczemna zabawa źle się skończy, głównie dla Dudy. Kradzione nie tuczy.
A będzie tylko gorzej, bo tumult związany z podwójnymi marszami: Niepodległości godz. 14 i Biało - Czerwonym godz. 15 może przynieść niewyobrażalne skutki – przelew krwi i jego dalekie konsekwencje.
+
Nie potrafiąc w żaden sposób sprostać wymaganiom Daniels`a i Azari w kwestii koszerności haseł, głosów i znaków Marszu Niepodległości, duo Morawiecki-Duda zaaranżował ustawkę z żydówką Hanną Gronkiewicz Waltz ­- Hajka Grundbaum.
Hajka z warsiawy wydała w środę zakaz marszu 11 listopada, a parę godzin później media pokazywały dramatyczne biegi Morawieckiego do Dudy i negocjacje najwyższego szczebla na temat rozwiązania tego problemu. Była to zwykła propagandówka medialna, mająca ustawić podświadomość widzów na dalsze wydarzenia - rzekomo aranżowane ad hoc przez „Pana Prezydenta” i „Pana Premiera”.
Negocjacje się odbyły i problem został rozwiązany. Pan Prezydent wziął wszystko na klatę, bo jeśli Marszu Niepodległości nie ma, to on „prezydent” taki marsz poprowadzi. Nowy marsz wyruszy nieco później niż pierwotnie planowany, ale za to marsz pójdzie tą samą trasą, będzie to marsz Biało - Czerwony. Ważne jest, aby nie było tam koloru zielonego, gdyż jest to kolor faszystów ONR, a to dobrym żydom w świecie kojarzy się z sześcioma milionami niewinnych żydów zagazowanych przez polską nienawiść i antysemityzm.
Sam pochód będzie ochraniany przez wojsko i kolumny wozów bojowych, a więc jesteśmy blisko zastosowania Ustawy 1066. Bo w końcu ze względu na uzgodnione wcześniej epidemie policji polskiej trzeba sprowadzić posiłki zagraniczne niemieckie, a żydowskie z Izraela już przecież są i tylko patrzą, aby Polakom pomóc. Ukraińskie rezuny też już są, tak w Warszawie - w kwaterach opłacanych przez Morawieckiego, jak i w autobusach na granicy z Ukrainą. Rezuny są od tego, by podpalać, a policja żydowska, aby gasić - Charlie Hebdo versus Charlie Chaplin, czyli Benjamin Netanyahu.
Oczywiście pusty Duda tego wszystkiego nie wymyślił, ani też najwybitniejszy absolwent szkoły specjalnej IIIRP magister Morawiecki nie dalby rady. Nie wymyślił tego nawet Kaczyński czy idiotka Hajka. To wszystko wymyśli specjaliści od wizerunku, o czym pisaliśmy w art. pt. Kaczyński, Duda, Morawiecki - ŻYDOWSKI ZAMACH STANU W POLSCE.
We wspomnianym wyżej art: „ŻYDOWSKI ZAMACH STANU W POLSCE!” opisaliśmy sytuację mówiącą o tym, że to wszystko w Polsce nie jest żadną grą polityczną, wyborami czy rozruchami ulicznymi, lecz ustawką specjalistów od wizerunku.
Specjaliści od wizerunku reprezentujący swoich pełnomocników tak sterują ich „zachowaniami publicznymi”, aby ogólna sytuacja polityczna w Polsce toczyła się po myśli ukrytych manipulantów. Grubiaństwo, brak jakiegokolwiek tła polskiego w tych podejmowanych decyzjach, sprzeczności, deptanie sobie po piętach wskazuje wyraźnie na to, że sznurki od tych kukiełek tego rządu i prezydenta są w rękach osób, które nie czują polskiej kultury, tradycji ani nie znają nawet polskiego języka - to są prymitywni, aroganccy żydzi z New York lub Tel Aviv - Jonny Daniels o Marszu Niepodległości 2017.
Może byłoby to żenujące, żałosne, poniżające nas czy śmieszne, ale tak nie jest.
To jednak tak nie jest!
To jest strasznie niebezpieczne, nasze przyzwolenie na to, to nasza śmierć, żartów tu nie ma.
+
Ostatnie wybory to potwierdziły. Ustalono, że PIS wygra w samorządach na prowincji, a PO w wielkich miastach. W ten sposób zwycięstwo PIS niczego nie zmieni, bo w Polsce wszystko jest głęboko scentralizowane, niedemokratyczne i przestępcze, zniewolone biurokracją molocha.
Przestępcze przejęcie nieruchomości lub fabryk w np. Milanówku pod Warszawą zajmuje tyle samo czasu i energii, co np. w Łodzi. Z tym, że skradzione majątki w Łodzi są setki razy więcej warte niż te w jakiejś mieścinie. A przecież po przejęciu wielkich miast, małe wsie i miasteczka i tak same wpadną w ręce rabusiów, bo takie miejscowości już zupełnie są ogołocone z tradycyjnej inteligencji pracującej, bo nawet nie ma tam już takiej elity, jak np. nauczyciele. A drobni skapitalizowani – bez kapitału - przedsiębiorcy już za parę groszy sprzedadzą nie tyko własną ciotkę czy sąsiadów, albo i własne dzieci.
Taka była ustawka z wyborami, błazeństwa Patryka Jakiego, Małgorzaty Wasserman etc. i nic się nie zmieniło, a będzie tylko gorzej, gdyż tak zaplanowano. Wszystko jest po staremu, widać to po tym, jak np. Hajka Grundbaum przestała brać prochy na uspokojenie i znowu zaczyna triumfalnie perorować i nawet rozgląda się za chłopami. Tylko patrzeć, jak upodobni się do Luny Brystygierowej i na korytarzu lub windzie zacznie łapać za genitalia przygodnie spotkanych mężczyzn.
Sam zakaz marszu w Warszawie nie pochodzi od HGW, ale od kogoś znacznie wyżej i prawdopodobnie od J.Daniels´a.
Wstępnie puszczono balony próbne zakazu marszu we Wrocławiu i kiedy nie było faktycznie żadnej reakcji ze strony jakichkolwiek ośrodków opiniotwórczych w Stolicy, to do przodu wyszła ta żydowska złodziejka Waltzowa i rozpędziła Marsz Niepodległości.
Jej zakaz zaowocował wspomnianym spotkaniem Dudy i Morawieckiego, którzy wyrazili dezaprobatę wobec jej decyzji, ale była to dezaprobata pożądana, szyta bardzo grubymi nićmi. Bardzo grubymi! W końcu obaj rzucili się na tę okazję do przejęcia marszu jak hieny na padlinę, jak paser na kradzione, spontanicznie! Chociaż było to głupio udawane, bo różne klipy telewizyjne musiały być przygotowane jeszcze przed zakazem i ta ich spontaniczność była planowana od miesięcy. A klip z weteranami zapraszajacymi na marsz Dudy był chyba wyprodukowany przez Fundację Ruderman, która to urządziła bardzo głośną nagonkę na Polskę - za IPN, a aktorzy w tym klipie wzywali do holokaustu(!) na Polsce.
Od Morawieckiego to w końcu nie wymagamy niczego, bo jest żydowski słup w systemie totalnego zadłużenia Polski u żydów. To, dlatego ten półgłówek został premierem, aby przypadkiem nikt inny do niczego się nie wtrącał. Morawiecki jest żydom wygodny, bo on nie wie nawet tego, że bank, w którym był on dyrektorem, udzielał kredytów we frankach. Podczas pobytu w Chełmie Morawiecki zapewniał solennie, że żydom w Polsce było i jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Jako przykład podał, że we wszystkich innych krajach żydzi byli karani śmiercią za fałszowanie złotych monet, ale z wyjątkiem Polski. W Polsce żydom nic za to złodziejstwo nie groziło!
Duda jest o klasę mądrzejszy. Jest elokwentny, elastyczny jak guma w majtkach i tego samego dnia może wystąpić w roli a to kosmopolitycznego Boy’a Żeleńskiego, a to zacietrzewionego nacjonalisty Dmowskiego. W obu rolach wypadnie świetnie, jego Boy Żeleński wzmocni duchowo marsze zboczeńców, mowa patriotyczna a’la Dmowski wywoła gorączkę patriotyzmu wśród moherów.
Jedno, co jest u Dudy przerażające i bijące po oczach, to absolutny brak wstydu.
Duda obrzucany najgorszym łajnem będzie patrzył rozbrajającym wzrokiem z brakiem refleksji na własny bezwstyd. Prawdopodobnie jest to skutek traumy długotrwałego cielesnego współżycia z Izraelem – to jakieś ćwierć wieku. Duda kładzie się do łóżka z Izraelem i budzi się z Izraelem. Czasem – rzecz oczywista - w środku nocy jest budzony w wiadomym celu i zanim otworzy oczy to bije się z myślami czy ten Izrael, który go tak szturcha, to czy rzeczywiście Kornhauser czy może Golda Meir, która takie rzeczy robiła z kim tylko się dało, o ile tylko to było dobre dla Izraela. Kornhauser – poeta oczywiście, mamy na myśli.
I Duda właśnie jest chyba pierwszoplanową marionetką żyda Daniels’a. Duda inteligentny, bezmyślny, uczuciowy, bezwstydny, biznesmen i wódz armii, usłużny nosiciel cudzych bagaży – wszystko w jednym. Taki to Duda wydaje medal 100-lecia Niepodległości z niebieską wstążka, ale teraz – jak zaszła potrzeba - krzyczy, że marsz ma być biało-czerwony. To, dlaczego tak uświnił ten medal tymi żydowskimi barwami? A czy takich barw nie będzie na pochodzie pancernym 11 listopada 2018? A to po co Poczta Polska trudziła się i dokonała profanacji tych polskich biało-czerwonych barw tym znaczkiem polsko-żydowskim, tym żydowskim świństwem flagi Izraela? Jest to zbeszczeszczanie, które musi trafić do prokuratury.
📷
Znaczek jest przestępstwem zbezczeszczenia Polskich Barw Narodowych.
Ale Duda nigdy by się tym nie przejął, bo jest bezustannie sprzeczny, to człowiek - katastrofa. Jako taki postawi nas w bezpośrednim konflikcie z żydami na marszu, w naszym poniżeniu ich obecnością w pochodzie, bo my ich tam nie chcemy, bo żyd to śmierć Polski. A czy na Marszu Biało - Czerwonym barw i znaków żydowskich nie będzie?
- Będą!
Sama trasa przemarszu, którą chce przejść wódz narodu Duda, jest nie tylko kuriozalna, ale i po prostu niegodna – jest to stara sprawa.
Przypomnijmy, że ta haniebna trasa została zapowiedziana przez dziennikarkę TVP Joannę Osińską podczas wywiadu z Winnickim w roku 2011. Osińska zapowiedziała zmianę trasy, trasa ta nie będzie już szła przez centrum Warszawy. Potem w TV Gazeta Polska w red. Kania zaprezentowała Dawida Wildsteina, który zapowiedział, że marsz nie wpadnie w ręce polskie - "Bezczelność żydowska, żyd będzie prowadził Marsz".
https://vod.gazetapolska.pl/697-rozmowa-niezalezna-dawid-wildstein
Wildstein ostrzegł:
„MW i ONR snują jakieś nowe plany odnośnie następnych demonstracji. Ci, którzy mieliby popierać Młodzież Wszechpolską i ONR, jako organizatorów przyszłego marszu, będą uznani za POŻYTECZNYCH IDIOTÓW.”
Z tej rasistowskiej wypowiedzi żyda Wildsteina wynikła wielka awantura na Nowym Ekranie i artykuł atakujący Wildsteina napisany przez Cierpisza został zdjęty przez cenzurę - Tomasz Parol (Łażący Łazarz). W obronie Wildstein`a – polskiego patrioty – wystąpiła natychmiast cnota zawodowego patriotyzmu i demokracji Ewa Stankiewicz.
Od tamtej pory trasa marszu została formalnie narzucona przez Ratusz w Warszawie i organizatorzy Marszu pokornie zaakceptowali to, że Marsz ma być wyrzucony z Centrum i walić na wygon praski. Ten obecny strasznie niebezpieczny konflikt jest owocem tamtych konszachtów organizatorów Marszu z żydówką Gronkiewicz Waltz. I tak, co roku, marsze 11 listopada są wyprowadzane z centrum na zadupie Warszawy, jakim jest Praga.
Pisaliśmy wielokrotnie o tym, że trasa od Ronda Dmowskiego na Pragę jest niegodna, niebezpieczna i niewygodna. Zwracaliśmy się do organizatorów Marszu także poprzez Twittera, odpowiedzi nie było zbyt wiele i wkrótce nastąpiła blokada dostępu – ban.
Organizatorzy marszu niepodległości są aroganckimi kołtunami, wypełniającymi żydowskie polecenia kahału warszawskiego w sprawie przebiegu marszu, a to już właśnie od 2011 roku. Zresztą wszyscy oni, bez chyba większego wyjątku, są proweniencji żydowskiej i komunistycznej, i raczej nie ma wśród nich ani jednego polskiego inteligenta.
Marsz ma złą trasę i z w/w powodów jest:
- Niegodny.
- Niebezpieczny.
- Niewygodny.
Niegodny:
- Bo wszystkie marsze triumfalne zdążają do centrum miasta czy ośrodka. Hitler po zdobyciu Paryża przemaszerował przy Łuku Triumfalnym
Defilada zwycięstwa w Moskwie jest na Placu Czerwonym.
Nasze komunistyczne - PRL - defilady szły przez absolutne Centrum - zawsze!
Niebezpieczny:
- Bo marsz idzie przez miejsca, które są „wąskimi gardłami” i nie dają szansy ucieczki na boki w przypadki zagrożenia. Pierwsze takie miejsce to most, drugie to gwałtowny zakręt zaraz za mostem. Most był nawet podpalany - jako słabo skrywany terroryzm przeciwko marszowi.
Niewygodny:
- Bo ludzie po takim marszu chcieliby spocząć, usiąść na ławce, wypić kawę lub skorzystać z toalety. Pogadać, podreptać, potem wrócić do domu lub swoich miejsc zbiorek. I centrum jest ku temu idealne, mnóstwo kawiarni, liczne węzły komunikacyjne, bliskość dworców centralnych i lotniska Okęcie.
Już za czasów deklaracji Osińskiej taka trasa marszu musiała mieć motyw dodatkowy: usunięcie Pałacu Kultury z krajobrazu marszu.📷
Defilada milenium, żołnierze w historycznych zbrojach husarii, 1966.
Żydzi już wtedy zaplanowali zburzenie tego wielkiego majątku narodowego Polaków, celem jego łatwiejszego rabunku. Pałac Kultury rok po roku jest usuwany z życia Warszawiaków – jest dokonywana jego stopniowa eutanazja.
+
Nie ma wystarczających słów, potępienia czy szewskich "termiów" pod adresem tych „organizatorów” od organizacji marszu wypędzenia Polaków z Warszawy na Pragę!
Podkreślamy:
To jest niegodne, to naraża Polaków na niebezpieczeństwo, to naraża na niewygody, zmęczenie i kłopoty. Ci organizatorzy to bezczelni aroganci i ta obecna sytuacja z tym kopniakiem, jaki dostali od Dudy, Morawieckiego i Waltzowej jest absolutnie słuszną zapłatą. Gowin już zadeklarował, że sądowe odrzucenie zakazu Marszu Niepodległości jest bez znaczenia. Czyli dojdzie do użycia wojska celem blokady lub ponownego zakazu – rozwiązania marszu Niepodległości na chwilę przed godziną 14.
A faktycznie jest to również ustawka, ale oczywiście nie z organizatorami, ale ich mocodawcami.
Łatwo zauważyć, że Duda nigdy nie mógłby ukraść tego marszu tak jak to zrobił, gdyby ten marsz miał inną – godną i logiczną trasę.
A godna trasa marszu takiego wydarzenia to przemarsz i hołd pocztów sztandarowych przed Grobem Nieznanego Żołnierza.
Bo jest to najbardziej święte miejsce naszej walki, które nie może być ani pominięte, ani zapomniane podczas żadnych wydarzeń patriotycznych.
A tak jest niestety w tym pochodzie Marszu Niepodległości, marsz pomija milczeniem i zapomnieniem Grób Nieznanego żołnierza. Żadna organizacja narodowa i patriotyczna nie może sobie na to pozwolić w oczach Polaków patriotów. Jest to faktycznie nie tylko błąd, ale zmowa dyshonoru i skandal.
A poza tym marsz nie powinien nigdy zaczynać się za dnia a kończyć w nocy, bo nie są to zwyczaje ludzi cywilizowanych, chrześcijan, ale satanistów. To sataniści zbierają się w ciemnościach, a nie za dnia.
Dzień liturgiczny w Kościele Świętym zaczyna się o świcie, a to dlatego, aby dać święty Boży początek całemu dniu.
I tak z marszem: marsz powinien zacząć się rankiem, aby mieć swoja kulminację ok. godz. 12. Część uroczysta może trwać godzinę, a potem zebrani gromadzą się w mniejszych grupach, piją kawę czy piwo, śpiewają, odwiedzają okoliczne wystawy, a pod wieczór wracają do domu. Jest to dobry czas dla małych dzieci i starszych.
+
Taki marsz powinien być w symbolicznej geometrii marszem czterech stron świata jako Narodu.
📷
Naród przychodzi do swojej ukochanej Stolicy od wschodu, zachodu, południa i północy.
Spotyka się i potem cały jednoczy się, i pochód idzie razem – symbol!
Rondo Dmowskiego jest prawie idealne do takiego spotkania.
Od Ronda Dmowskiego marsz idzie do ronda Aleje Jerozolimskie. Nowy Świat.
‘A ta wstrętna nazwa rondo de Gaulle’a nie powinna być nigdzie wypowiedziane. De Gaulle był zdrajcą nie tylko Francji, ale całej Europy. To nikczemny kabotyn podobny do Piłsudskiego. De Gaulle zamordował więcej Francuzów niż Gestapo w Paryżu.
Potem marsz idzie Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem, Królewską - przed pomnik Nieznanego Żołnierza, potem docelowo, ale w luźnym szyku, marsz idzie na Plac zamkowy.
📷
Weterani powstania styczniowego przed Grobem Nieznanego Żołnierza, 1926 r.
2 listopada 1925 roku, w Grobie Nieznanego Żołnierza na Pl. Saskim w Warszawie złożono szczątki bezimiennego obrońcy Lwowa z 1918 r.
Grób jest symbolem walk o wolność Ojczyzny i miejscem najważniejszych uroczystości państwowych.
Przed Grób Nieznanego Żołnierza podchodzą wyznaczone poczty sztandarowe różnych grup i gości, z zatwierdzonymi symbolami i hasłami, i tam pod ochroną straży pochodu oddają hołd Nieznanemu Żołnierzowi.
W Warszawie nie może być żadnego uczczenia wielkiego wydarzenia narodowego o charakterze zbrojnym bez oddania czci przed tym Grobem.
A wyjście Marszu z Centrum na Pragę to absolutna pogarda dla Ducha Narodu!
Zresztą trudno tutaj oprzeć się głębszej refleksji. Marsz Niepodległości jest w swojej symbolice antropologicznej podobny nowej mszy NOM. Tam kapłan odwrócony jest od Najświętszego Sakramentu, pomija go i lekceważy. Tu podobnie marsz idzie i jest odwrócony plecami do Grobu Nieznanego Żołnierza, uczestnicy marszu również lekceważą to co jest w tam marszu najważniejsze Żołnierską ofiarę życia z Ojczyznę.
Zdumiewające, że w niedzielę rano jest planowany wielki różaniec modlitewny wokół Sejmu, Potem zaś ci modlitewni również pójdą na Pragę. „Na Pragie panie, na Pragie – bo ja jestem warsiawski taksówkarz”
Potężna jest moc posoborowego obłędu. Jako jego ofiary jesteśmy łatwą zwierzyną łowną dla żydów.
Ale dla tych dotychczasowych organizatorów Marszu to nigdy nie było ważne, bo to nie oni faktycznie decydowali o trasie przemarszu czy godzinie.
Teraz padli, a na tę padlinę rzucił się trupojad Duda. On w kordonach policji, wojska, wozów bojowych otoczony komunistami, żydami, zboczeńcami, propagatorkami aborcji i eutanazji, poprowadzi ten marsz na Pragę. Niewątpliwie w jego towarzystwie nie będzie ręki podniesionej w geście salut, ale będzie mnóstwo jarmułek, a może nawet pojawią się izraelscy mundurowi. Te żydowskie symbole będą obecne.
Niewątpliwe będzie tam Azari, a może nawet Daniels.
„W wielkiej historii Narodu Wybranego, jego walki o przetrwanie, zachowanie tradycji i wiary, walki o wolność jest pewne podobieństwo pomiędzy Żydami a Polakami - powiedział Andrzej Duda. - Chciałbym, żeby święto 100-lecia odzyskania niepodległości było świętem wspólnym, naszym, nas wszystkich razem, wszystkich tych, dla których Polska jest drogą, Polska niepodległa, Rzeczpospolita, którą ja nazywam i zawsze chciałbym nazywać Rzeczpospolitą Przyjaciół, w której razem mieszkamy i razem możemy się nią cieszyć - dodał Prezydent.”
To Daniels jest organizatorem tego wszystkiego i on zadba o to, że ten marsz będzie koszerny, całkowicie koszerny! Bo rok temu skarżył się, że jeden wrogi transparent był na pochodzie. I to był jedne za dużo. W tym roku będzie koszernie.
A może i będzie bardzo koszernie, bo dojdzie do przelewu polskiej krwi. Decyzja HGW, decyzja Dudy to otwarte prowokacje i zmieszanie, to niebezpieczne wprowadzenie totalnego zamieszania podczas przemarszu.
Wróg jest zorganizowany, wyśle swoich prowokatorów - to niewątpliwe.
Widok Dudy otoczonego zbrojnie przez goryli i wojsko pójdzie w świat i nawet jak nie będzie krwawych rozruchów, to pokaże Polskę jako kraj, który musi być prowadzony zbroją ręka tajemnej policji podsłuchów, aresztowań, wypędzeń i prewencyjnej cenzury.
Nie Pan Bóg ma w opiece Nasz Naród i Naszą Stolicę!
Ave.....
Ave.....
Ave.....
In Christo
Krzysztof Cierpisz
8-XI-2018
+++
Marsz Niepodległości. Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała zakaz ... (Okupacja żydowska w Polsce) Na 11 listopada zaplanowano Marsz Niepodległości. Tymczasem prezydent Warszawy wydała zakaz na organizację tego wydarzenia. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o zakazie organizacji ...Created on 07 November 20183.
Gronkiewicz-Waltz: Jeśli uznam to za stosowne, to rozwiążę Marsz Niepodległości ... (Okupacja żydowska w Polsce) Bravo! Żydówa Gronkiewicz rozstawia PIS po kątach. kto tu shądzi w tym wahsiawa polin? - ja, to ja żydówa hanka! Bravo! Red. Gazeta Warszawska. Żydowskie chmury nad marszaminiepodległości: Czy ”ONR” ...Created on 05 November 20184.
Brunatne święto niepodległości. Marsz przyciągnie radykałów z całej Europy ... (+Pugna+) ... gorzej niż w tekście, bo nie będzie to marsz faszystów, antysemitów czy ksenofobów: Nadchodzi czas asemityzmu! Żydzi zostaną wykluczeni ze społeczności ludzkiej w świecie. Red. Gazeta Warszawska ...Created on 01 November 20185.
Marsz 11 listopada - Czy przywódcy obcych państw boją się zamachu w Warszawie? ... (Zamach) Sytuacja z marszem 11 listopada przypomina dość mocno sytuację z pochówkiem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który to pogrzeb został chybcikiem przeniesiony z Warszawy do Krakowa – a to właśnie z powodu ...Created on 30 October 20186.
Rabin Schudrich o Marszu Niepodległości: Faszyzm, hańba, skandal.. ... (Okupacja żydowska w Polsce) Schudrich prowokuje interwencję Mossad`u na Marszu 11 listopada. Należy oddać sprawę tego bydlaka, "Wyborczej", Wysockiej do prokuratury! Red. Gazeta Warszawska Widziałem tam faszyzm ...Created on 29 October 20187.
MARSZ MILIONA NA 100-LECIE 11 listopada 2018 roku - Rondo Dmowskiego, godzina 14:00 ... (+Pugna+) Szanowni Państwo, Dzisiaj ogłosiliśmy światu hasło tegorocznego Marszu Niepodległości, a jest nim dewiza naszego Narodu, pod którą nasi przodkowie podejmowali walki niepodległościowe: BÓG, HONOR I ...Created on 24 October 20188.
Kto i po co rozwiązał marsz ONR w trakcie rocznicy Powstania Warszawskiego? ... (Okupacja żydowska w Polsce) Od lat krytykujemy trasę przejścia „MarszuNiepodległości” – Z Centrum na Pragę (na pragie.., na pragie...), za co spada dużo krytyki i oskarżeń o antypatriotyzm czy antysemityzm. Szczególne ostatni ...Created on 12 August 20189.
Trasa Marszu Niepodległości zniewagą i próbą masowego morderstwa na Polakach(+) ... (+Pugna+) "Następny Marsz Niepodległości musi mieć zmienioną formułę ma Marsz Katolicko - Narodowy. Marsz ten musi być zorganizowany właśnie przez struktury alternatywne. Bacząc przy tym, aby tych żydowskich bandziorów ...Created on 10 August 201810.
Poseł Chruszcz - HGW a nie PiS zablokowała Marsz Powstania ... (Video)
Czy ten p. Chruszcz, przy takim stopniu świadomości, może być politykiem? Red. Gazeta Warszawska Żydowskie chmury nad marszami niepodległości: Czy ”ONR” ...Created on 09 August 201811.
Żydowskie chmury nad marszami niepodległości: Czy ”ONR” będzie pałować polskich antysemitów na żydowskie zlecenie? ... (Okupacja żydowska w Polsce) +++ Laudetur Iesus Christus Żydowskie chmury nad marszami niepodległości: Czy ”ONR” będzie pałować polskich antysemitów na żydowskie zlecenie? Biorąc pod uwagę rozwój sytuacji wśród „ruchów ...Created on 08 August 201812.
Ewa Gawor: Jeśli takie zachowania, jak na pochodzie ONR-u, będą miały miejsce na marszu 11 listopada, zdecyduję o jego rozwiązaniu ... (Okupacja żydowska w Polsce) - Jeśli takie zachowania, jak na pochodzie ONR-u, będą miały miejsce na marszu 11 listopada, zdecyduję o jego rozwiązaniu - mówiła podczas konferencji dyrektor stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarzadzania ...Created on 04 August 201813.
Jonny Daniels nakazał rozwiązanie marszu ONR 1 sierpnia 2018. ... (Okupacja żydowska w Polsce) Dzień po rozwiązaniu marszu ONR (Marsz Powstania Warszawskiego) przez policję "patrioci" gorączkowo debatują - usprawiedliwiają się faktycznie (autocenzura!) - na temat okoliczności rozpędzenia tego marsz ...Created on 02 August 201814.
Wybory 2018 - Sabotaż! Sabotaż! Sabotaż! (Okupacja żydowska w Polsce) ... i o Polsce, która ...Created on 18 January 2018 Marsz 11 listopada - Czy przywódcy obcych państw boją się zamachu w Warszawie?(Zamach)Sytuacja z marszem 11 listopada przypomina dość mocno sytuację z pochów ...Created on 05 November 201815.
Róża La Pasionaria (+Pugna+) ... kład neofaszyzmu w Polsce podano ubiegłoroczną demonstrację w Warszawie w dniu 11 listopada (Marsz Niepodległości), zaplanowaną przez "skrajnie prawicowe organizacje". Demonstranci nieśli banery z ksenofobi ...Created on 30 October 2018
Obóz Narodowo-Radykalny (III Rzeczpospolita) (Politics ) ... i gromadzi ok. 250 osób. 11 listopada 2007 – ONR po raz kolejny był organizatorem manifestacji narodowej w rocznicę Święta Niepodległości. Tym razem na marszu w Warszawie zgromadziło się blisko 300 osó ...Created on 04 August 201823.
Redakcja poleca: Stary Profesor i Kibole (+Pugna+) ... godz. 15 – Marsz Niepodległości ( zbiórka przy pl. Konstytucji), 11) godz. 18 – koncert. Dudziaka wraz z zespołem ( ogrzewany namiot za pl. Teatralnym). Po doświadczeniach zeszłorocznego Marszu Niepodległości ...Created on 23 May 2018
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.10.26 18:11 SoluriX Wiadomości w pigułce 24-25.10

Wiadomości w pigułce 24-25.10
InfoPiguła

POLSKA

  1. Sejm zatwierdził: 12.11 - poniedziałek, dniem wolnym od pracy, by świętować w niedzielę 100-lecie Niepodległości. Zmiana nie podoba się przedsiębiorcom, mieli zbyt mało czasu by się przygotować. Szacują, że zmniejszy to PKB o 0,3 pkt. %
  2. Prezydent Duda atakowany niewygodnymi pytaniami na 19. Forum Polsko-Niemieckiego w Berlinie przez tamtejszych dziennikarzy m.in o naciski polit. na media oraz wybuczany za wypowiedź, że może przyczyny Brexitu leżą też po stronie UE, odgryza się stwierdzeniem, że media w Polsce są wolne, bo gdyby jakaś grupa kobiet została zgwałcona, na pewno by informowały. Strona niemiecka nie zastosowała się do umówionego planu - skupieniu się na historii 2 krajów w kontekście 100-lecia niepodległości, a nie polit. problemów
  3. Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE wracają do orzekania w SN sędziowie, których reforma przeniosła w stan spoczynku. Pobrali wcześniej łącznie ok. 3,2 mln zł odpraw, ale je zatrzymają, bo mogą - Do Rzeczy
  4. Na przetargi dróg, które mają powstawać do 2025, czeka do rozdysponowania 48 mld zł. W budowie już jest 115 odcinków wart. 60 mld zł o długości 1500 km - PAP
  5. W Lipuszu na Pomorzu leśnicy i harcerze w środku lasu stworzą z sadzonych drzew wielkie 310 m godło Polski z okazji 100-lecia niepodległości - będzie widoczne z lotu ptaka. Orła utworzy 100 tys. sadzonek w miejscu zniszczeń, jakie zrobił huragan - Wyborcza
  6. W 211 polskich szkołach środowiska LGBT pod wodzą Kampanii Przeciw Homofobii organizują "tęczowy piątek", w ramach którego odbędą się pogadanki, zawisną plakaty i pojawią się materiały przybliżające homoseksualizm. To 3 edycja akcji, która spotyka się z dużym sprzeciwem rodziców i prawicy - TVP Info
  7. Klęska wyborcza Ruchu Autonomii Śląska. Nie zdobył on ani 1 głosu w regionie, w którym współrządził 2 kadencje z PO. To 1. raz od 4 kadencji, gdy RAŚ nie wszedł do Sejmiku - wPolityce
  8. Sąd w Radomiu ograniczył prawa rodzicielskie matce 2-l. Kacpra po tym gdy internet obiegło nagranie, na którym jej 18-l. konkubent dla żartu zamyka chłopca w pralce na oczach 2 kolegów, a chłopczyk panicznie płacze. Dziecko będzie pod nadzorem kuratora do pełnoletności. Mężczyznom grozi do 10 lat więzienia - WP
  9. Wiceprezydentem Warszawy zostanie Paweł Rabiej (PO), o którym świadek koronny grupy pruszkowskiej Jarosław Sokołowski ps. Masa twierdził, że był on chłopcem na posyłki jego i innych gangsterów - Super Express
  10. Warszawski sędzia Piotr Gąciarek raportuje irlandzkiemu Wysokiemu Sądowi, że niezależność sądów w PL jest poważnie zagrożona i kwestionuje wcześniejszą odpowiedź prezes swego sądu, jaką przesłała ona do Irlandii na zadane - w zw. z wydaniem Polsce przestępcy ściganego nakazem aresztowania - pytania o niezależność polskich sądów. Prezes Joanna Bitner dosłała z kolei komentarz, że opinia Gąciarka nie jest stanowiskiem sądu, a jego prywatną opinią. Gąciarek zapewnia Irlandczyków, że mimo zagrożeń sędziowie "starają się" orzekać bezstronnie, najlepiej jak potrafią, nie poddając się naciskom - Rmf24
  11. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił zażalenie związków zawodowych PLL LOT potwierdzając wcześniejsze uznanie strajku za nielegalny. Władze LOT-u oferują zwolnionym z pracy powrót, jeśli zrezygnują ze strajku. 1 z pilotów otrzymał z kolei żądanie zapłaty przewoźnikowi 600 tys. zł za lot do Toronto, który się nie odbył . Trwa 6. dzień strajku, odwołano 28 rejsów, co dotknęło ok. 1,5 tys. pasażerów i spowodowało kilka mln zł strat - PAP
  12. Na trasie Łódź-Wrocław w MOP Michałowice pod Wrocławiem Orlen uruchamia pierwszą stację Orlen Drive, gdzie kierowcy zapłacą za paliwo, czy jedzenie bez wysiadania z auta. Sloganem "inne stacje wysiadają" - Wirtualne Media
  13. Łódź na 2 miejscu rankingu brytyjskiego Lonely Planet pt. Best Value Destination 2019 z uwzględnieniem jakości do ceny. LP szczególnie rekomenduje zwiedzanie przemienionych na sklepy, czy muzea - dawnych fabryk - Łódzka Organizacja Turystyczna
  14. MON Rosji S. Szojgu grozi Polsce odwetem w zw. z planami rozmieszczenia stałych sił USA. Wg niego nie sprzyja to stabilności w regionie, dlatego Rosja musi być gotowa do neutralizowania możliwych zagrożeń - PAP
  15. Szef MSZ Litwy L. Linkeviczius zapowiada, że współpraca z Polską jest kluczowa dla bezpieczeństwa obu państw, dlatego jego kraj nie poprzez sankcji wobec Polski w ramach procedury z art. 7., a zamiast tego radzi KE nawiązanie z Polską dialogu - Forsal
  16. Dzięki interwencji MSZ, MRiRW oraz Głównego Inspektoratu Weterynarii, USA znoszą ograniczenia dla importu polskiej wieprzowiny. Wg polskiej strony był to efekt pomyłki zw. z określeniem miejsc, z których pochodziło eksportowane mięso - PAP
  17. GUS: w 2017 w szarej strefie pracowało co najmniej raz ok. 880 tys. os., czyli 5,4% pracujących. 61,3% tej grupy to mężczyźni - PAP
  18. Prokuratura Okręgowa w Lublinie postawiła zarzuty 104 os. za udział w zorg. grupie przestępczej, która wyłudziła >20 tys. "pustych" faktur VAT na blisko 0,5 mld zł. Dokumentowano rzekomą sprzedaż m.in. części samochodowych i paliwa, a ich odbiorcami było >1000 przedsiębiorców - Forsal
  19. CBŚP rozbiła gang przemycający z Holandii znaczne il. narkotyków. Zatrzymano 6 os., w tym kuriera przewożącego 10 l płynnej amfetaminy. Wg dowodów grupa wprowadziła do obrotu łącznie ok. 1t marihuany, 10 kg kokainy, 50 kg amfetaminy, czy 115 tys. tabletek ekstazy o łącznej wart. ok. 48,5 mln zł
  20. Dziś, 26.10 startuje nabór wniosków dla najemców gdyńskiego programu Mieszkanie plus. Wg BGK Nieruchomości na 172 mieszkania zgłosiło się 621 os.; za lokal o pow. 29 m2 czynsz wyniesie 654 zł, a z dojściem do własności - 838 zł - Forsal
  21. Pierwszy polski komercyjny satelita, Światowid, zostanie w kwietniu 2019 wyniesiony na orbitę, skąd będzie monitorował ruchy mas powietrza, poziom wód i zmiany pogody. Satelita jest w pełni polską myślą konstrukcyjną - WP
  22. Policjanci z Archiwum X po 29 latach od zbrodni zatrzymali 2 mężczyzn podejrzanych o uduszenie skakanką w lesie pod Białymstokiem 2 dzieci. Za rok zbrodnia by się przedawniła - Bia24
  23. KE podaje: w Polsce największy przyrost antyszczepionkowców w Europie w ost. 3 latach. W PL tylko 59% twierdzi, że szczepionki są zgodne z ich przekonaniami religijnymi. 82% Europejczyków uważa, że szczepionki są bezpieczne. W PL to 72% - Onet
  24. Rząd konstytucyjnie chce zmienić liczbę senatorów ze 100 do 102. 2 nowi byliby z Polonii, 1 z zachodniej, 2 ze wschodniej. Zmiana symboliczna z okazji 100-lecia Niepodległości - Wyborcza
  25. Żydowsko-amerykański portal bnews.online po raz 4. szkaluje Polskę artykułem z określeniem "polski obóz śmierci" ignorując wezwania Reduty Dobrego Imienia, która przygotowała wzór wezwania także dla internautów, by sami mogli domagać się zaprzestania stosowania kłamstw hist. i języka nienawiści wobec Polaków - wPolityce
  26. Lublin, ruszył specjalny oddział celno-pocztowy do sprawdzania przesyłek z Chin celem egzekwowania od internautów podatku VAT od zakupywanych towarów, które zwykle oznaczane są jako "prezent". Już 1/4 Polaków robi zakupy w zagranicznych serwisach - Money

ŚWIAT

  1. Izrael zorganizował w Brukseli konferencję, na której przedstawiono tekst rezolucji do sygnowania której chce on zmusić UE. A tam rozszerzone pojęcie antysemityzmu - o nawoływanie do bojkotu, nieinwestowania w Izraelu, czy sankcji na ten kraj. Izrael chce, by politycy i partie, które przekroczyłyby te "czerwone linie" - nie miały możliwości rządzenia w swoich krajach - Guardian
  2. PE zatwierdził (571 za, 53 przeciw, 34 wstrzym.) zakaz sprzedaży przedmiotów 1-razowego użytku z plastiku (sztućce, słomki, patyczki do uszu) w UE od 2021. Powód: stanowią 70% odpadów w morzu. Ograniczone też zostaną odpady po prod. tytoniowych (głównie filtry papierosowe): do 2025 zredukowane o 50%, a do 2030 r. o 80% - PAP
  3. Susan Wojcicki, CEO Youtube, w akcji #savetourinternet wzywa internautów do obrony wolności internetu przed ACTA2, które może "zakończyć epokę internetu, jaki znamy". Koncern proponuje, by wysyłać swoje stanowisko europarlamentarzystom i nagrywać filmy o artykule 13, by ostrzegać świat - Twitter
  4. W Norwegii zaczęły się największe od zimnej wojny manewry NATO Trident Juncture 2018: 50 tys. żołnierzy ze wszystkich 29 państw NATO, 10 tys. pojazdów, 250 samolotów i 65 okrętów - PAP
  5. Dziennikarze kilkunastu europejskich redakcji (m.in. T. Reuters, Die Zeit, Le Monde) wykryli aferę "cum-ex files" - wyłudzanie przez klientów sieci prawników i speców finansowej inżynierii miliardów € nienależnych podatkowych ulg. Wykorzystano w tym celu brót papierami wartościowymi; mogą być zamieszane również os. z Polski - RMF24 / Forsal
  6. Naukowcy zaprezentowali na zjeździe American Society of Human Genetics w San Diego 102 wyróżnione geny odpowiadające za rozwój autyzmu, z czego 37 genów jest nowym odkryciem - PAP
  7. Włoski premier G. Conte: nie ma sensu korekty odrzuconego przez KE budżetu na 2019. Jego zdaniem budżet odrzuca politykę oszczędności i promuje wzrost, jednak obiecuje, że rząd rozważy opinię KE i przystąpi do "szczerego dialogu" - Forsal
  8. Szef amerykańskiej dyplomacji M. Pompeo: USA zidentyfikowały podejrzanych o zabójstwo dziennikarza Dż. Chaszodżdżiego. To Saudyjczycy związani z wywiadem, dworem królewskim i tamtejszymi ministerstwami. 21 os. objęto restrykcjami wizowymi. Z kolei prez. Turcji Edrogan przemówił w parlamencie w Ankarze oskarżając saudyjskie władze o zaplanowany mord - PAP / AP
  9. Włochy: 24 os., z których większość to rosyjscy kibice CSKA Moskwa, zostało rannych w awarii ruchomych schodów na stacji metra w Rzymie. Wg świadków, kibice mieli wbiec w zbyt dużej ilości na schody, które runęły - PAP
  10. Mimo apelu Niemiec, wg fińskich władz nie ma wystarczająco ważnych powodów, by wstrzymać eksport broni do Arabii S. Podobnie uważa premier Hiszpanii P. Sanchez, który utrzymanie dostaw broni do Arabii motywuje "dobrem kraju" - Forsal / PAP
  11. Pragnę sprostować parę błędów z poprzedniej edycji, dzięki czujności czytelników, żaden bubel nie ujdzie płazem. Elektrownia atomowa w Uzbekistanie ma mieć 2,4 GW, a nie 24 MW. A szczątki Bandery leżą w Niemczech, a nie w Wlk. Brytanii. Za błędy - przepraszamy
  12. Austriaccy naukowcy pobrali próbki kału od 8 osób z różnych kontynentów. U wszystkich znaleziono drobinki plastiku wielkości 50-500 mikrometrów. Odkrycie zaskutkuje badaniami na dużo większą skalę, by wytypować przyczynę. Podejrzewa się żywienie i picie z plastikowych pojemników oraz spożywanie ryb i owoców morza - Deutsche Welle
  13. KE przeznaczy w 2019 r. 3 mld € na program Erasmus+ (300 mln € więcej niż w 2018). Cel: umożliwienie wszystkim młodym dostępu do kształcenia i znalezienia pracy na całym kontynencie oraz by znajomość 2 jęz. obcych stała się normą - Forsal
  14. USA wyślą na południową granicę z Meksykiem co najmniej 800 żołnierzy, aby uniemożliwić karawanie migrantów dostanie się na terytorium kraju - PAP
  15. Władze portu w Melilli rozpoczęły działania odwrotne do planów hiszpańskiego MSW - montowane są druty kolczaste na szczycie ogrodzeń granicznych. Powód: liczne próby wdzierania się nielegalnych migrantów na odpływające do Europy statki. Władze w Madrycie proponowały, by drut zdemontować i "postawić" do pilnowania portu 1000 funkcjonariuszy - PAP
  16. PE uhonorował przebywającego w rosyjskiej kolonii karnej ukraińskiego reżysera O. Sencowa nagrodą im. Sacharowa. Jednocześnie PE apeluje o jego natychmiastowe uwolnienie, uznając za wybitnego działacza walczącego o prawa człowieka - PAP
  17. Hiszpański rząd wycofuje z Katalonii 540 policjantów, których wysłano tam do pacyfikacji ew. separatyzmu - PAP
  18. Ekwadorski MSZ J. Valencia odmawia interwencji u brytyjskich władz w imieniu twórcy WikiLeaks J. Assange'a. Nie kryje on rozczarowania postawą Assange'a, który ukrywając się przed brytyjską policją w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, złożył przeciw rządowi w Quito pozew domagając się lepszego dostępu do środków łączności. Sprzeciwił się również nowym zasadom - że płaci za leczenie, czy sprząta po swoim kocie - Forsal
  19. B. chorwacki premier I. Sanader skazany na 2,5 roku więzienia za przyjęcie w latach 90-tych 0,5 mln € prowizji od austriackiego banku Hypo Group Alpe Adria od kredytu udzielonego kierowanemu przez niego MSZ na zakup budynków pod ambasady. Nie trafi on jednak za kraty, gdyż zaliczono mu pobyt w więzieniu za inne wyroki na poczet kary; musi jedynie zwrócić środki - TVP Info
  20. Dzieci karmione piersią co najmniej 6 m-cy są mniej narażone na występowanie w jelitachantybiotykoopornych bakterii - wynika z analiz naukowców Uniwersytetu Helsińskiego. Mleko matki służy namnażaniu "dobrych" bakterii jelitowych, które dominują nad patogennymi. Wg naukowców, to ważne które bakterie jako pierwsze zasiedlą jelita noworodka, te będą dominować - PAP
  21. Francja szykuje się do sprowadzenia ok 150 dzieci francuskich dżihadystów pojmanych przez Kurdów na terenie Syrii - jeżeli zgodzą się ich matki. Władzom chodzi o dobro tych dzieci. Kurdowie więżą 900 zagranicznych bojowników ISIS - PAP
  22. W Nitrze (Słowacja) otwarto fabrykę Jaguar Land Rover, w której rocznie powstawać ma 150 tys. pojazdów. Do końca roku zatrudnienie znajdzie tam 2800 os., a koszt obiektu wyniósł 1,4 mld € - Forsal
  23. W USA padła najwyższa wygrana w historii gier losowych; mieszkaniec z Karoliny Płd. prawidłowo wytypował 6 numerów w loterii Mega Millions wygrywając 1,6 mld $. Koszt kuponu - 2$ - RMF FM
  24. Archeolodzy odkryli najstarszy wrak statku w historii ludzkości, w dodatku w stanie b. dobrym - na dnie M. Czarnego u wybrzeży Bułgarii, 2000 m pod wodą. 23-metrowy statek handlowy należał prawdopodobnie do starożytnych Greków. Został przebadany pod wodą, gdzie pozostanie, bo próba wydobycia by go zniszczyła - WP / The Guardian
  25. PE przyjął rezolucję namawiającą do picia kranówki, a nie wody kupnej, bo ta jest zdrowsza niż w plastikowych butlach, co ma poprawić stan środowiska i dać Europejczykom 0,6 mld euro oszczędności rocznie. PE chce, by w miastach powstawało więcej fontann wody pitnej, a w restauracjach oferowano darmową kranówkę - TVN24bis
  26. Naukowcy Australijskiego Uniwersytety Narodowego Hrvoje Tkalćic i Than-Son Pham opracowali metodę wykrywania fal poprzecznych w wew. jądrze Ziemi - fale, mogące się rozchodzić tylko w ciałach stałych. Udowodniło to, że jądro Ziemi jest ciałem stałym - Tylkonauka.pl
  27. Południowokoreański polityk przedstawił analizę chińskich dokumentów celnych dot. luksusowych dóbr, jakie importuje Kim Dzong Un. W zeszłym roku o wart. 640 mln $, a od 2012 r. to 4 mld $. Najwięcej luksusowe auta - 1,4 mld $. 165 mln $ na alkohol, 147 mln na sprzęt optyczny, 52.5 mln $ na kosmetyki i perfumy, 49 mln $ zegarki i inne. To 18% całego importu Korei z Chin. Kwota ta wystarczyłaby pokryć 2x niedobór ryżu w Korei Płn - O2 / Chosun Ilbo

POZYTYWNE INFO

Sejm uchwalił (358 za, 52 przeciw, 14 wstrzym.) obniżkę podatku 9% CIT dla małych firm, których przychody nie przekroczą 1,2 mln € rocznie. Wg szac. obejmie ona ok. 440 tys. podatników. Nowela umożliwia również zaliczanie do kosztów fikcyjnych odsetek od pozostawionego w spółkach kapitału - Forsal
Drago&Sou

Jeżeli doceniasz tego typu zebrane informacje i chcesz aby one się dalej ukazywały, prosimy o upvote.
Któryś punkt jest nieprawidłowy? Zawiera fakenews? A może chcesz o nim z kimś porozmawiać? Napisz w komentarzu. Jak zawsze, zachęcamy do dyskusji.
submitted by SoluriX to InfoPigula [link] [comments]


2018.09.08 20:37 Gazetawarszawska Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.

OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 06 MARCH 2018
+++
Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.
Wojna - są różne wojny: światowe, lokalne, futbolowe, cenowe, rodzinne, wojny gangów i filozofów, wojny gwiezdne, czy mikroorganizmów.
Wszystkie te konflikty siłowe są rozpoznawalne, definiowane, omawiane, a nawet w jakiś tam sposób chłodno monitorowane, żadna nie jest skrywana czy też - spotyka się z jakimś „brakiem zdolności jej postrzegania”.
Jest jednak jedna taka wojna w historii tego świata, którą okryto zmową milczenia, a nawet jakąś wręcz magiczną zmową masowej blokady umysłu u milionów, a i to na przestrzeni wieków całych.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/538-wojna-marszu-niepodleglosci-a-zydzi
Tą zamilczaną wojną jest wojna żydowska w Polsce, w Lechii. Toczy się ona przeciw wszystkim ludziom w świecie, ale głównie przeciw nam Lechitom, mocarnym kiedyś, a teraz, kiedy już wszystko roztrwoniliśmy, już tylko przeciw nam jako Polakom żałosnym.
Ta żydowska nawałnica trwa od 1000 lat, a nawet lepiej, z każdym dniem nabiera na sile oraz szerzy się w coraz to nowych obszarach naszego życia. Wojna ta, całkowicie totalna, werbalnie otwarta w swych zamiarach exterminacji nas, okrutna, bezwzględna i wykrzyczana przez żydów w każdym miejscu i momencie naszej egzystencji, wali z wielkim hukiem na stołach aborcyjnych w nasze niewiniątka, a jest jednak prawie niemal całkowicie przemilczana i nie odbija się żadnym echem w naszych umysłach.
Odgłosów tej żydowskiej wojny nie słyszą ani drapieżni chciwcy dorobkiewicze, zdolni sprzedać rodziny całe dla pomnożenia swego bogactwa, a którym żydzi bezpardonowo odbierają majątki jak swoje, ani – z drugiej strony - altruistyczni świętoszkowie, którzy tak świątobliwie potrafią nam wykazać uchybienia najgłębszych zakamarków naszych sumień, ale tego, że grzęźniemy w gigantycznych kałużach krwi naszych nienarodzonych – nie widzą. Ekonomiści, prawnicy, socjolodzy i etycy nie widzą wojny niszczenia naszego pisanego prawa, pozbawiania staruszków dachu nad głową, niszczenia wielkich zakładów produkcyjnych, bezsensu i zbrodniczości zabierania dzieci od rodziców, etc.
Oczywiście można przedyskutować każdy indywidualny przypadek, pokazać go w telewizji czy zrobić składkę na nieuleczalnie chorego, albo odbyć jakiś dobroczynny marsz na Biegun lub nawet dalej. Ale syntezy problemu nie ma, bo każda niezbędna tu refleksja stawia żyda w niekorzystnym świetle, a na to nikt nie może sobie pozwolić.
Co jednak najgorsze, to nadmienione przemilczenie żydowskiego zagrożenia w Polsce – na przestrzeni tysiąca lat - jest przykrym i wstydliwym dla nas udziałem najbardziej wnikliwych i uczciwych Lechitów, a to tylko z bardzo małymi wyjątkami.
To swoiste zakneblowanie naszego ducha i rozumu musi mieć jakiś charakter mistyczny – bo inaczej tego zjawiska wytłumaczyć się nie da. Skutkiem tego mistycznego przemilczenia ze strony naszych elit Polacy nie widzą tego strasznego zła i nie słyszą jazgotu oręża wroga, który bez przeszkód wyniszcza organizm Polski i Polaków. Ten swoisty mistycyzm tego zjawiska – braku lechickiej obrony przed żydami jest szczególnie podkreślony przez zadziwiający fakt obrony nas Polaków przed żydami przez papieży, carów, czy nawet Prusaków. O ile wstawiennictwo papieży nie zadziwia zbytnio, to już fakt występowania pruskich urzędników w obronie ludu polskiego przed terrorem sądów rabinackich musi nie tylko wzbudzać pogardę wobec naszych panów i władców, ale zmuszać do głębszej refleksji nad przyczynami naszych strasznych losów na przestrzeni tysiąca lat, a to w takim stopniu, że nasz okrutny los ma taki straszny wymiar, że aż porusza miłosierdzie nawet u naszych śmiertelnych wrogów.
Brak mechanizmów ochronnych przed żydami w naszej mentalności jest niezbity. Polska, tak przez żydów atakowana – okrutnie i bezwzględnie - nie wykazuje jakichkolwiek refleksów obronnych, jest jak ofiara, która nie czuje bólu czy strachu, a nawet nie jest jedynie znieczulona lecz zmanipulowana, poddana jakiemuś MIND CONTROL. To do tego stopnia, że groteskowo aktywnie oddaje się zbrodniarzowi, pomaga mu w tym, aby ten łatwiej założył jej na szyję zbrodnicze jarzmo. Pomaga mu przy tym gorliwe – także i słowem, oskarżając się sama o zbrodnicze czyny, których to właśnie żyd dopuszcza się w stosunku do niej samej. Zniewolony Polak stojąc przed czarodziejskim lustrem żydowskiej oceny świata oraz sądów nad nim(które, jak łatwo zauważyć, jest transformacją postaci i zachowań żywcem wziętych ze Starego Testamentu), widzi w tym odbiciu siebie z zakładanym mu przez żyda jarzmem na szyję, z odcinanymi mu członkami, z plugawieniem jego miłości, z mordowaniem nienarodzonych i paleniem domostw i warsztatów.
Patrząc w to odbicie magicznego lustra Polak przypisuje te zbrodnie sobie jako sprawcy tego wszystkiego na żydzie jako ofierze – bo tu to czarodziejskie lustro dokonuje odwrócenia czynów, kat zamienia się w ofiarę i vice versa. To właśnie magiczne lustro potrafi stworzyć warunki przyzwolenia na procesy kieleckie, jedwabieńskie i całą masę innych, które coraz to nowe wyrastają jak grzyby po deszczu i tylko czekać, aż przyjdzie czas na nowe samooskarżenia i to wobec żydów naszych najstraszniejszych oprawców, którzy to tylko po wojnie wymordowali nam ok. miliona ludzi „przedwojennych” i spuścili do ścieków parędziesiąt milionów nienarodzonych Polaków, rozpili nas, a tych z jakąś energią i chęcią na aktywność przepędzili do innych krajów. A my pozostali, którzy mieszkamy w naszej Ojczyźnie, ale tej już bez granic i bez śladów naszej władzy czy jakiegokolwiek przełożenia naszej egzystencji na nasze warunki życia zbiorowego, my zatomizowani skwapliwie i pokornie wyczekujemy na każdy ochłap, każdą manipulację, oskarżenie czy uderzenie kijem po grzbiecie, aby coś ugrać dla siebie, albo jeszcze raz od czegoś się wymigać, odskoczyć przed uderzeniem, bo jako naród już nic uczynić nie możemy.
Ale okazuje się, że na tym się nie kończy, jest gorzej, bo gorzej zawsze być może. Polak jako ten idealnie zniewolony przez żyda dokonuje aktu wstąpienia w przestrzeń syndromu sztokholmskiego, czyli dokonuje aktu konwersji na żyda-podżyda. Polak podżyd w tym akcie „konwersji” jest faktycznie apogeum naszej zbrodni, jaką jest nasza zgoda na splugawienie naszej tożsamości i to nie tylko jako jedynie narodu, ale człowieczeństwa w ogólności. Bo już nie poprzestajemy na samookaleczaniu nas samych, jak to było dawniej, ale w pełni dotknięci syndromem utożsamiamy się z żydem totalnie, w solidarności z żydem uderzamy w innych, niewinnych nam, a nawet i nieznanych, z odległych nam krain i kultur, a co widać w Afganistanie czy Iraku. I jesteśmy jedynym społeczeństwem w Europie , a może i na świecie, gdzie żydzi z Izraela czują się jak u siebie, a czego nie uświadczą ani w USA, ani Niemczech, ani w Rosji nawet. Gdzie mają nasze tkliwe dowody przyjaźni i zaufania. Gdzie tylko w Polsce żyd pielgrzym w chałacie spluwa pod nogi krajowcowi, a ten wie, że ma się usunąć z drogi, bo jest uważny jako nieczysty, a wiadomo od czasów Lecha Wielkiego, że żydzi są religijnie wrażliwi i dlatego muszą spluwać pod nogi nas nieczystych, aby „zachować przepisy”. Gdzie tylko w Polsce wyuzdane zdziry feministki, gotowe urwać jaja każdemu Polakowi i publiczne go wyszydzić za to, że ma za mało w spodnich, wobec lepiącego się brudem żyda pokornieją, jak mniszki i np. przed spotkaniem w studio telewizyjnym muszą się przed nim formalnie wytłumaczyć co do tego, czy mają właśnie miesiączkę, czy też akurat nie, bo mając miesiączkę są nieczyste i nie mogą przebywać z żydem w tym samym lokalu. A i tak muszą usiąść w stosunku do żyda w sposób, aby mu nie przysiąść na fałdzie od chałata, bo byłaby to wielka nieczystość i taki rabin zamiast pouczać w studio TVP musi iść biegiem do mykwy, aby się tam obmyć i z gojki, i kobiety.
Na przestrzeni całych wieków wyhodowaliśmy wirtualnych żydów, którym - po zlikwidowaniu naszej potęgi i państwowości - otworzyliśmy w Polsce wrota do żydowskiej jaczejki i to o światowym formacie. To z Polski wyszli w świat najstraszniejsi żydzi, którzy topią całe narody we krwi. Tą przez nas wypielęgnowaną jaczejką zniewolono Rosję i zamordowano tam najmniej 60.000.000 ludzi, głównie chrześcijan. Potem zaś w czasie drugiej wojny światowej, która nigdy by nie wybuchła z carem na Kremlu, zamordowano tym naszym tworem może i nawet 15.000.000 Polaków – tak może być, biorąc pod uwagę dokumenty, które opublikowano w Rosji Putina.
Aby było tego mało, w dniu 2 sierpnia 2014 w symboliczny wręcz sposób urządzono w Lublinie „żydowskie wesele”, gdzie głównie Polacy, studenci lubelskich uczelni przebrali się za żydów i odgrywali tam sceny żydowskich rytuałów zaślubin. A był to moment nie przypadkowy, bo dzień grillowania żywych ludzi przez żydów. „Zaślubiny” odbyły się zaraz po błogosławieństwie „shalom” ze strony opętanego przez demony Bergoglio, który celem otwarcia grillowania specjalnie udał się do Izraela, po to, aby przebrany za papieża dać żydom rękojmię do tego rytualnego ludobójstwa.
O ile świat cały z coraz mniej pohamowanym obrzydzeniem patrzy na żydów i ich zbrodnie, to my przeciwnie, urządzamy „zaślubiny”, w ramach naszej utraty tożsamości i zniewolenia deklarujemy się, że i my (Polacy) jesteśmy w „komunii z żydami” (słowa Bergoglio). A tym razem nas tu nic nie przeraża ani nie krępuje, tej żydowskiej „polskości” nie wstydzimy się, jak to jest u nas powszechne wobec obcych oczu.
Nasza bezdowodowa historia jest nie tylko skutkiem licznych pożarów i wojen, ale głównie tej żydowskiej wojny oraz świadomego, metodycznego żydowskiego sabotażu dokonywanego na naszej świadomości, na który to sabotaż my przyzwalamy. Jest to skutkiem niczego innego, jak tylko naszego karygodnego lenistwa, zwanego przez pochlebców zła i kultywatorów naszej głupoty – tolerancją, do których to pochwał my sami już dorabiamy brednie o nadstawianiu drugiego policzka, a przezornie zapominamy o nieodwracalnym piekle dla gorszycieli maluczkich czy o kamieniu młyńskim na szyi szydercy.
Ta nasza „tolerancja” sprawiła to, że na przestrzeni wieków stworzyliśmy z żydów handlarzy niewolników, lichwiarzy, morderców rytualnych, szpiegów, rabusiów, pedofili, krwiopijców wszelkiej maści, za których żydzi uchodzili i uchodzą nadal wśród wszystkich cywilizowanych narodów Europy, dla nas są żydzi rasą boską, której to MY mamy służyć. I rola osła targającego na swym grzbiecie żyda jest naszą cnotą – powołaniem Yaweha, jak oficjalnie nauczają rabini, co de facto zaakceptujemy, a z czym nie zgadzali się nigdy papieże, którzy otwarcie potępiali nas za nasz tolerancyjny, zbrodniczy stosunek do żydów. Która to nasza aktywna tolerancja żydowskich bluźnierstw przeciw Panu Bogu i zbrodni przeciw ludzkości jest przecież naszym żywym udziałem w tych zbrodniach jako w grzechu cudzym.
O grzechu cudzym(+) wypowiadali się wielcy święci jak np. Tomasz z Akwinu, ale też błogosławiony x. Popiełuszko. Z nauk tych wynika jasno, że przyzwalając innym na grzech współuczestniczymy w tych zbrodniach. Biorąc zatem żydowskie zbrodnie na nas samych, poprzez tłumaczenie żydów i ich uczynków, czy odstąpienie od ścigania ich, ściągamy na nas samych święty gniew Pana Boga, i tu jesteśmy – w oczach Boga Ojca - nawet znacznie gorsi niż żydzi, bo my jako ochrzczeni mamy wlaną łaskę rozumu bożego, a której to żydzi nie posiadają, czyli żydzi choć odrzuceni, są mniej winni niż my wybrani, bo jako ci, którzy otrzymali więcej, winni są do tym większej wzajemności Bogu, a czego u nas nie ma.
Ta nasza wielowiekowa niewdzięczność i lekceważenie Daru Bożego - jakim jest Chrzest Święty - może tłumaczyć tę naszą ślepotę, która ma charakter wtórny, jako kara nam nałożona za przeciwstawnie się Panu Bogu w kwestii żydowskiej, w naszej tolerancji wobec ich postępków.
Stanu naszego umysłu jako tego totalnego zaślepienia nie można wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób, ale poprzez właśnie wspomniany mistycyzm, jako karę z Niebios. A nie spadło to nas nagle skutkiem jakiejś powodzi, przecież już tysiąc lat temu chełpiliśmy się tym, że sponsorowaliśmy żydowskie łowy niewolników, które żydzi uprawiali bez przeszkód na naszym terenie na naszych braciach! W XIII już wieku spreparowano tzw. „przywileje kaliskie” – stworzone całkowicie retroaktywnie, które nakładały jarzmo żydowskie na naszą ludność, a ta hańba – potępiona nawet przez naszych wrogów Prusaków - jest obecnie powodem naszej dumy. A ewidentny fakt złupienia Polski na przestrzeni ostatnich 25 lat – za pomocą tego właśnie prawa dla durniów, nie przynosi obecnemu społeczeństwu asumptu do jakiejkolwiek chwili do refleksji, nie mówiąc już o żalu za grzechy w stosunku do tego przywileju .
Nic nas nie nauczyło, patrząc na niezabliźnione rany Warszawy, na straszny los jej wspaniałych mieszkańców, na nowe już nie rany nawet, ale trwale okaleczenia, jakimi jest klęska i wypędzenie Solidarności.
Widząc sceny znęcania się policji nad niewinnymi Polakami jesteśmy tym nawet przerażeni. Nie widzimy jednak żadnego związku miedzy statusem pedofila Polańskiego, który jest w Polsce nie tylko chroniony, ale i gloryfikowany, wampiryzmem Wildsteina, tytułowaniem żydów naszymi starszymi braćmi, a strzelaniem policjantów na oślep w tłumy ludzi. Podkreślamy przy tym, że strzelano z broni gładkolufowej i mamy na końcu języka to, że jest to i tak jakiś tam rabat, bo po co było tu przyjeżdżać i rzucać bombami benzynowymi w policjantów!? A o losach Karmelitanek nikt nie wspomniał, bo to nie dość, że stara historia, to i dodatkowo bez logicznego związku.
Problem ten to brak naszej zbiorowej zdolności do przejścia od problemów doraźnych - które potrafimy błyskawicznie rozwiązać - do rozwiązań trwałych, ogólnych, pożytecznych dla nas wszystkich w formie obowiązującego prawa i zasad. Trudność ta wynika głównie z dwóch powodów:
- Braku polskich struktur społecznych, których trwałe powiązania są gruntem prawidłowego funkcjonowania systemu nerwowego każdej społeczności.
- Obecności żydowskiej w naszych - narzuconych nam - strukturach społecznych.
Pierwszy problem jest wynikiem historii najnowszej, gdzie po zagładzie wojennej nie byliśmy w stanie odbudować naszych struktur społecznych. A popadliśmy nawet w stan dużo gorszy niż Rosjanie, bo tam zbudowano państwo komunistyczne, które było bardziej kompleksoowe w swym charakterze niż ten nijaki polski PRL, który był „ni pies, ni wydra”. A odbiło się to w głębokim systemie wykluczania nas jako narodu ze wszystkich niemal struktur zarządzania w każdej dyscyplinie i na każdym poziomie zarządzania. Byliśmy społeczeństwem, które „chodziło do pracy”, a w systemie zrządzania nie miało nic do powiedzenia. Pookrągłostołowe zniszczenie wszystkiego pogłębiło jedynie ten problem. Obecnie Polacy są całkowicie na marginesie wszelkich struktur władzy administracji centralnych lub wielkich organizacji . Gigantyczna biurokracja stworzyła swoje własne zaplecze korupcyjno-wyborcze i ta milionowa armia jest w stanie wybierać w wyborach sama siebie, o ile zajdzie taka potrzeba.
Ale nie jest to jednak ściana do nie do przebicia. Odrobiną organizacji można ten problem ominąć. I właśnie o ominięcie tu chodzi. Trzeba tworzyć własne struktury organizacyjne obok tych obecnych formalnych. Bo walka z tym formalnym partiami, organizacjami etc, jest bardzo podobna do kopania się z koniem i tu jest mała szansa na wygranie. Szansą jest tworzenie struktur społeczeństwa alternatywnego w stosunku do obecnego bałaganu i bezprawia. Tworzyć struktury bliźniacze do struktur obecnych formalnych, a tam gdzie ich nie ma lub są zorganizowane błędnie, trzeba odtworzyć struktury przedwojenne, które w większości wypadków były dużo mądrzejsze i sprawniejsze niż obecne i to nie tylko postkomunistyczne. (to bardzo ważne!!!)
Polskie rozwiązania socjalno-prawne w okresie Polski międzywojennej były często dużo lepiej zorganizowane niż obecne wynalazki krajów na Zachodzie. Polski ruch związkowy, pomocy społecznej, spółdzielczości były na wyższym poziomie organizacyjnym niż obecne podobne organizacje w krajach skandynawskich, które chciałby uchodzić z wzór do naśladowania. Bez kompleksów wobec innych! Trzeba dodatkowo stworzyć alternatywne wojsko, policję i sądy, nie jest to żadna śmieszność, ale normalna kolej rzeczy, bo każdą policję czy sądy ludy i narody powołały kiedyś od dołu, a nie od góry.Tak samo można stworzyć własny system monetarny - cyfrowy - który uruchomi nasz alternatywny krwiobieg gospodarczy i socjalny - BYPASS.
Okupant to wie i dlatego zwalcza Marsz, bo obawia się tego, że za którymś razem uczestnicy tego Marszu zboczą z trasy, zajmą budynki rządowe i ogłoszą nowy Sejm, rząd i urząd prezydencki czy dyktatorski! Ogłoszą konstytucyjną ciągłość i ważność konstytucji Międzywojennej, a z powołaniem się na skutki prawne wynikające z „bezwarunkowej kapitulacji Niemiec” 1945 roku. Konstytucję obecną ogłoszą za niebyłą i to łącznie ze wszystkim aktami międzynarodowymi zawartymi po 1989 roku. Okupant boi się, razem z okupantem boja się i Niemcy i żydzi, te trzy siły mogą wszytko stracić w ciągu kilku godzin - czego są świadome - a to też i w takich okolicznościach, gdzie obowiązuje kara śmierci.
Oczywiście kwestie ekonomiczne i restrykcje władz są tu ogromnym problemem, ale nie jest to szklana góra. Polacy są jednym z najinteligentniejszych narodów świata i trzeba im jedynie klimatu do poprawy. Jest oczywiste, że takiego klimatu nikt im nie stworzy, więc muszą to uczynić sobie sami – co też jest prostym wnioskiem:
Nie ma warunków do odbudowy? Zacząć budować te warunki!
Drugi problem to żydzi. Jest to grzech pierwotny początków naszej państwowości, pozwoliliśmy żydom na budowanie państwa w państwie, narodu w narodzie, systemu w systemie. To tak dalece, że niejako stworzyliśmy żydów, których jakby nie było. A nie jest to spostrzeżenie retoryczne, bo trzeba zauważyć, że żydzi są stworem błędów chrześcijaństwa. Żydostwo jest formalnym tworem Talmudu, który został uformowany paręset lat po Chrystusie i to żydostwo zaczęło podążać śladami Kościoła, aby go prześladować. Prostą istotą judaizmu jest antychrystyzm - nic więcej. Żydów nie ma tam, gdzie nie ma chrześcijaństwa lub tam, gdzie chrześcijaństwo jest bardzo silne. Teolodzy katoliccy już dawno zauważyli prosty mechanizm uzależnienia rozwoju żydowstwa od gleby upadku Kościoła – a co widać w Polsce obecnej. Tam gdzie Kościół jest silny, żydostwo nie istnieje. Państwo bez żydów jest potęgą, a z żydami jego karykaturą. Żydzi nie są zdolni do samodzielnej egzystencji muszą mieć swojego organicznego goja, a zbrodniczo miotający się Izrael jest tego najlepszym przykładem.
Siła żydów w Polsce jest prostą funkcją ich funkcjonowania w naszym systemie społecznym, a do tego trzeba naszej słabości. Dlatego aby cokolwiek zrobić w państwie alternatywnym, trzeba to czynić bez żydów. Z żydami się nie uda, lekcja „Solidarności” jest tego dowodem. Byliśmy największym ruchem społecznym na świecie w całej jego historii. Była to pierwsza wielkość ilościowa i pierwsza wielkość jakościowa. My młodzi, silni, wspaniali, ofiarni, mogliśmy wywrócić świat do góry nogami, a jak się skończyło? Tak jak widać - pogorzeliskiem, które jest gorsze, niż po drugiej wojnie światowej, gdzie wtedy mieliśmy przynajmniej granice państwa i granice moralne. Teraz nic nie ma, bo zostaliśmy przygotowani pod nawóz dla żydowskiego osadnictwa. Aby zatem coś zbudować i utrzymać owoc naszej pracy, trzeba budować społeczeństwo alternatywne bez żydów, jakikolwiek kompromis w tym względzie otwiera drogę do klęski. Z żydami nic nam się nie uda, a bez żydów wszystko będzie piękne i dobre. Przy czym budując Polskę bez żydów należy bardziej wystrzegać się żydów dobrych niż złych, a od żydów dobrych należy bardziej wystrzegać się filosemitów. Filosemici są jeszcze bardziej dla nas szkodliwi niż dobrzy żydzi. Najmniej nam szkodliwi są źli żydzi, bardziej źli, im gorsi tym lepsi, bo mniej groźni.
Reasumując: jak widać w ostatnich wydarzeniach 11 listopada, Marsz zakończył się bardzo źle i tylko ręka opatrzności ochroniła nas przed kolejnym rozlewem krwi, kolejny dramatem, traumą powypadkową i rozbiciem.
Dmowski wyliczył, że Naród traci swe siły na 30 lat po utarcie krwi. Jak widać wróg dąży wszelkim środkami to takiego osłabienia: spójrzmy, że po wojnie mamy również ten cykl: lata „50” + 30 = lata „80” – powstanie i klęska Solidarności, teraz minęło 30 lat i czas na kolejne spuszczenie krwi z Polaków. NIE MOŻEMY NA TO POZWOLIĆ! (dlatego może alternatywnie chcą nas wpakować w ukraińską wojnę z Rosją!).
Następny Marsz Niepodległości musi mieć zmienioną formułę ma Marsz Katolicko - Narodowy. Marsz ten musi być zorganizowany właśnie przez struktury alternatywne. Bacząc przy tym, aby tych żydowskich bandziorów, którzy wpuścili dziesiątki tysięcy Polaków w zasadzkę, odseparować od nowych struktur. Nas nie stać więcej na taki marsz jak tegoroczny, a tych bandziorów od organizacji obecnego marszu najlepiej oddać do prokuratury z zawiadomieniem o próbie popełnienia masowej zbrodni na Polakach. Ten marsz był niczym innym jak zamachem na życie tysięcy Polaków i tym bandziorom nie wolno tego puścić płazem. W zawiadomieniu do prokuratury nie wolno zapomnieć o przedstawicielach władz Miasta Warszawy i policji, którzy zezwolili wejść na most Poniatowskiego, lub powiedzmy ściśle - skierowaniu marszu w zasadzkę i to pod osłoną ciemności .
Polska suwerenna to Polska bez żydów.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
15-XI_2014
+++
(+) Grzechy cudze
KKK 1868 Grzech jest czynem osobistym; co więcej, ponosimy odpowiedzialność za grzechy popełniane przez innych, gdy w nich współdziałamy:
– uczestnicząc w nich bezpośrednio i dobrowolnie;
– nakazując je, zalecając, pochwalając lub aprobując;
– nie wyjawiając ich lub nie przeszkadzając im, mimo że jesteśmy do tego zobowiązani;
– chroniąc tych, którzy popełniają zło.
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.10 10:27 Gazetawarszawska Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.

Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.
+++
Wojna Marszu Niepodległości a żydzi.
Wojna - są różne wojny: światowe, lokalne, futbolowe, cenowe, rodzinne, wojny gangów i filozofów, wojny gwiezdne, czy mikroorganizmów.
Wszystkie te konflikty siłowe są rozpoznawalne, definiowane, omawiane, a nawet w jakiś tam sposób chłodno monitorowane, żadna nie jest skrywana czy też - spotyka się z jakimś „brakiem zdolności jej postrzegania”.
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/538-wojna-marszu-niepodleglosci-a-zydzi
https://preview.redd.it/qv7tniwt78f11.jpg?width=663&format=pjpg&auto=webp&s=22dab8ecc1a472d58dd016c84b7bcf7f8429022e
Jest jednak jedna taka wojna w historii tego świata, którą okryto zmową milczenia, a nawet jakąś wręcz magiczną zmową masowej blokady umysłu u milionów, a i to na przestrzeni wieków całych.
Tą zamilczaną wojną jest wojna żydowska w Polsce, w Lechii. Toczy się ona przeciw wszystkim ludziom w świecie, ale głównie przeciw nam Lechitom, mocarnym kiedyś, a teraz, kiedy już wszystko roztrwoniliśmy, już tylko przeciw nam jako Polakom żałosnym.
Ta żydowska nawałnica trwa od 1000 lat, a nawet lepiej, z każdym dniem nabiera na sile oraz szerzy się w coraz to nowych obszarach naszego życia. Wojna ta, całkowicie totalna, werbalnie otwarta w swych zamiarach exterminacji nas, okrutna, bezwzględna i wykrzyczana przez żydów w każdym miejscu i momencie naszej egzystencji, wali z wielkim hukiem na stołach aborcyjnych w nasze niewiniątka, a jest jednak prawie niemal całkowicie przemilczana i nie odbija się żadnym echem w naszych umysłach.
Odgłosów tej żydowskiej wojny nie słyszą ani drapieżni chciwcy dorobkiewicze, zdolni sprzedać rodziny całe dla pomnożenia swego bogactwa, a którym żydzi bezpardonowo odbierają majątki jak swoje, ani – z drugiej strony - altruistyczni świętoszkowie, którzy tak świątobliwie potrafią nam wykazać uchybienia najgłębszych zakamarków naszych sumień, ale tego, że grzęźniemy w gigantycznych kałużach krwi naszych nienarodzonych – nie widzą. Ekonomiści, prawnicy, socjolodzy i etycy nie widzą wojny niszczenia naszego pisanego prawa, pozbawiania staruszków dachu nad głową, niszczenia wielkich zakładów produkcyjnych, bezsensu i zbrodniczości zabierania dzieci od rodziców, etc.
Oczywiście można przedyskutować każdy indywidualny przypadek, pokazać go w telewizji czy zrobić składkę na nieuleczalnie chorego, albo odbyć jakiś dobroczynny marsz na Biegun lub nawet dalej. Ale syntezy problemu nie ma, bo każda niezbędna tu refleksja stawia żyda w niekorzystnym świetle, a na to nikt nie może sobie pozwolić.
Co jednak najgorsze, to nadmienione przemilczenie żydowskiego zagrożenia w Polsce – na przestrzeni tysiąca lat - jest przykrym i wstydliwym dla nas udziałem najbardziej wnikliwych i uczciwych Lechitów, a to tylko z bardzo małymi wyjątkami.
To swoiste zakneblowanie naszego ducha i rozumu musi mieć jakiś charakter mistyczny – bo inaczej tego zjawiska wytłumaczyć się nie da. Skutkiem tego mistycznego przemilczenia ze strony naszych elit Polacy nie widzą tego strasznego zła i nie słyszą jazgotu oręża wroga, który bez przeszkód wyniszcza organizm Polski i Polaków. Ten swoisty mistycyzm tego zjawiska – braku lechickiej obrony przed żydami jest szczególnie podkreślony przez zadziwiający fakt obrony nas Polaków przed żydami przez papieży, carów, czy nawet Prusaków. O ile wstawiennictwo papieży nie zadziwia zbytnio, to już fakt występowania pruskich urzędników w obronie ludu polskiego przed terrorem sądów rabinackich musi nie tylko wzbudzać pogardę wobec naszych panów i władców, ale zmuszać do głębszej refleksji nad przyczynami naszych strasznych losów na przestrzeni tysiąca lat, a to w takim stopniu, że nasz okrutny los ma taki straszny wymiar, że aż porusza miłosierdzie nawet u naszych śmiertelnych wrogów.
Brak mechanizmów ochronnych przed żydami w naszej mentalności jest niezbity. Polska, tak przez żydów atakowana – okrutnie i bezwzględnie - nie wykazuje jakichkolwiek refleksów obronnych, jest jak ofiara, która nie czuje bólu czy strachu, a nawet nie jest jedynie znieczulona lecz zmanipulowana, poddana jakiemuś MIND CONTROL. To do tego stopnia, że groteskowo aktywnie oddaje się zbrodniarzowi, pomaga mu w tym, aby ten łatwiej założył jej na szyję zbrodnicze jarzmo. Pomaga mu przy tym gorliwe – także i słowem, oskarżając się sama o zbrodnicze czyny, których to właśnie żyd dopuszcza się w stosunku do niej samej. Zniewolony Polak stojąc przed czarodziejskim lustrem żydowskiej oceny świata oraz sądów nad nim(które, jak łatwo zauważyć, jest transformacją postaci i zachowań żywcem wziętych ze Starego Testamentu), widzi w tym odbiciu siebie z zakładanym mu przez żyda jarzmem na szyję, z odcinanymi mu członkami, z plugawieniem jego miłości, z mordowaniem nienarodzonych i paleniem domostw i warsztatów.
Patrząc w to odbicie magicznego lustra Polak przypisuje te zbrodnie sobie jako sprawcy tego wszystkiego na żydzie jako ofierze – bo tu to czarodziejskie lustro dokonuje odwrócenia czynów, kat zamienia się w ofiarę i vice versa. To właśnie magiczne lustro potrafi stworzyć warunki przyzwolenia na procesy kieleckie, jedwabieńskie i całą masę innych, które coraz to nowe wyrastają jak grzyby po deszczu i tylko czekać, aż przyjdzie czas na nowe samooskarżenia i to wobec żydów naszych najstraszniejszych oprawców, którzy to tylko po wojnie wymordowali nam ok. miliona ludzi „przedwojennych” i spuścili do ścieków parędziesiąt milionów nienarodzonych Polaków, rozpili nas, a tych z jakąś energią i chęcią na aktywność przepędzili do innych krajów. A my pozostali, którzy mieszkamy w naszej Ojczyźnie, ale tej już bez granic i bez śladów naszej władzy czy jakiegokolwiek przełożenia naszej egzystencji na nasze warunki życia zbiorowego, my zatomizowani skwapliwie i pokornie wyczekujemy na każdy ochłap, każdą manipulację, oskarżenie czy uderzenie kijem po grzbiecie, aby coś ugrać dla siebie, albo jeszcze raz od czegoś się wymigać, odskoczyć przed uderzeniem, bo jako naród już nic uczynić nie możemy.
Ale okazuje się, że na tym się nie kończy, jest gorzej, bo gorzej zawsze być może. Polak jako ten idealnie zniewolony przez żyda dokonuje aktu wstąpienia w przestrzeń syndromu sztokholmskiego, czyli dokonuje aktu konwersji na żyda-podżyda. Polak podżyd w tym akcie „konwersji” jest faktycznie apogeum naszej zbrodni, jaką jest nasza zgoda na splugawienie naszej tożsamości i to nie tylko jako jedynie narodu, ale człowieczeństwa w ogólności. Bo już nie poprzestajemy na samookaleczaniu nas samych, jak to było dawniej, ale w pełni dotknięci syndromem utożsamiamy się z żydem totalnie, w solidarności z żydem uderzamy w innych, niewinnych nam, a nawet i nieznanych, z odległych nam krain i kultur, a co widać w Afganistanie czy Iraku. I jesteśmy jedynym społeczeństwem w Europie , a może i na świecie, gdzie żydzi z Izraela czują się jak u siebie, a czego nie uświadczą ani w USA, ani Niemczech, ani w Rosji nawet. Gdzie mają nasze tkliwe dowody przyjaźni i zaufania. Gdzie tylko w Polsce żyd pielgrzym w chałacie spluwa pod nogi krajowcowi, a ten wie, że ma się usunąć z drogi, bo jest uważny jako nieczysty, a wiadomo od czasów Lecha Wielkiego, że żydzi są religijnie wrażliwi i dlatego muszą spluwać pod nogi nas nieczystych, aby „zachować przepisy”. Gdzie tylko w Polsce wyuzdane zdziry feministki, gotowe urwać jaja każdemu Polakowi i publiczne go wyszydzić za to, że ma za mało w spodnich, wobec lepiącego się brudem żyda pokornieją, jak mniszki i np. przed spotkaniem w studio telewizyjnym muszą się przed nim formalnie wytłumaczyć co do tego, czy mają właśnie miesiączkę, czy też akurat nie, bo mając miesiączkę są nieczyste i nie mogą przebywać z żydem w tym samym lokalu. A i tak muszą usiąść w stosunku do żyda w sposób, aby mu nie przysiąść na fałdzie od chałata, bo byłaby to wielka nieczystość i taki rabin zamiast pouczać w studio TVP musi iść biegiem do mykwy, aby się tam obmyć i z gojki, i kobiety.
Na przestrzeni całych wieków wyhodowaliśmy wirtualnych żydów, którym - po zlikwidowaniu naszej potęgi i państwowości - otworzyliśmy w Polsce wrota do żydowskiej jaczejki i to o światowym formacie. To z Polski wyszli w świat najstraszniejsi żydzi, którzy topią całe narody we krwi. Tą przez nas wypielęgnowaną jaczejką zniewolono Rosję i zamordowano tam najmniej 60.000.000 ludzi, głównie chrześcijan. Potem zaś w czasie drugiej wojny światowej, która nigdy by nie wybuchła z carem na Kremlu, zamordowano tym naszym tworem może i nawet 15.000.000 Polaków – tak może być, biorąc pod uwagę dokumenty, które opublikowano w Rosji Putina.
Aby było tego mało, w dniu 2 sierpnia 2014 w symboliczny wręcz sposób urządzono w Lublinie „żydowskie wesele”, gdzie głównie Polacy, studenci lubelskich uczelni przebrali się za żydów i odgrywali tam sceny żydowskich rytuałów zaślubin. A był to moment nie przypadkowy, bo dzień grillowania żywych ludzi przez żydów. „Zaślubiny” odbyły się zaraz po błogosławieństwie „shalom” ze strony opętanego przez demony Bergoglio, który celem otwarcia grillowania specjalnie udał się do Izraela, po to, aby przebrany za papieża dać żydom rękojmię do tego rytualnego ludobójstwa.
O ile świat cały z coraz mniej pohamowanym obrzydzeniem patrzy na żydów i ich zbrodnie, to my przeciwnie, urządzamy „zaślubiny”, w ramach naszej utraty tożsamości i zniewolenia deklarujemy się, że i my (Polacy) jesteśmy w „komunii z żydami” (słowa Bergoglio). A tym razem nas tu nic nie przeraża ani nie krępuje, tej żydowskiej „polskości” nie wstydzimy się, jak to jest u nas powszechne wobec obcych oczu.
Nasza bezdowodowa historia jest nie tylko skutkiem licznych pożarów i wojen, ale głównie tej żydowskiej wojny oraz świadomego, metodycznego żydowskiego sabotażu dokonywanego na naszej świadomości, na który to sabotaż my przyzwalamy. Jest to skutkiem niczego innego, jak tylko naszego karygodnego lenistwa, zwanego przez pochlebców zła i kultywatorów naszej głupoty – tolerancją, do których to pochwał my sami już dorabiamy brednie o nadstawianiu drugiego policzka, a przezornie zapominamy o nieodwracalnym piekle dla gorszycieli maluczkich czy o kamieniu młyńskim na szyi szydercy.
Ta nasza „tolerancja” sprawiła to, że na przestrzeni wieków stworzyliśmy z żydów handlarzy niewolników, lichwiarzy, morderców rytualnych, szpiegów, rabusiów, pedofili, krwiopijców wszelkiej maści, za których żydzi uchodzili i uchodzą nadal wśród wszystkich cywilizowanych narodów Europy, dla nas są żydzi rasą boską, której to MY mamy służyć. I rola osła targającego na swym grzbiecie żyda jest naszą cnotą – powołaniem Yaweha, jak oficjalnie nauczają rabini, co de facto zaakceptujemy, a z czym nie zgadzali się nigdy papieże, którzy otwarcie potępiali nas za nasz tolerancyjny, zbrodniczy stosunek do żydów. Która to nasza aktywna tolerancja żydowskich bluźnierstw przeciw Panu Bogu i zbrodni przeciw ludzkości jest przecież naszym żywym udziałem w tych zbrodniach jako w grzechu cudzym.
O grzechu cudzym(+) wypowiadali się wielcy święci jak np. Tomasz z Akwinu, ale też błogosławiony x. Popiełuszko. Z nauk tych wynika jasno, że przyzwalając innym na grzech współuczestniczymy w tych zbrodniach. Biorąc zatem żydowskie zbrodnie na nas samych, poprzez tłumaczenie żydów i ich uczynków, czy odstąpienie od ścigania ich, ściągamy na nas samych święty gniew Pana Boga, i tu jesteśmy – w oczach Boga Ojca - nawet znacznie gorsi niż żydzi, bo my jako ochrzczeni mamy wlaną łaskę rozumu bożego, a której to żydzi nie posiadają, czyli żydzi choć odrzuceni, są mniej winni niż my wybrani, bo jako ci, którzy otrzymali więcej, winni są do tym większej wzajemności Bogu, a czego u nas nie ma.
Ta nasza wielowiekowa niewdzięczność i lekceważenie Daru Bożego - jakim jest Chrzest Święty - może tłumaczyć tę naszą ślepotę, która ma charakter wtórny, jako kara nam nałożona za przeciwstawnie się Panu Bogu w kwestii żydowskiej, w naszej tolerancji wobec ich postępków.
Stanu naszego umysłu jako tego totalnego zaślepienia nie można wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób, ale poprzez właśnie wspomniany mistycyzm, jako karę z Niebios. A nie spadło to nas nagle skutkiem jakiejś powodzi, przecież już tysiąc lat temu chełpiliśmy się tym, że sponsorowaliśmy żydowskie łowy niewolników, które żydzi uprawiali bez przeszkód na naszym terenie na naszych braciach! W XIII już wieku spreparowano tzw. „przywileje kaliskie” – stworzone całkowicie retroaktywnie, które nakładały jarzmo żydowskie na naszą ludność, a ta hańba – potępiona nawet przez naszych wrogów Prusaków - jest obecnie powodem naszej dumy. A ewidentny fakt złupienia Polski na przestrzeni ostatnich 25 lat – za pomocą tego właśnie prawa dla durniów, nie przynosi obecnemu społeczeństwu asumptu do jakiejkolwiek chwili do refleksji, nie mówiąc już o żalu za grzechy w stosunku do tego przywileju .
Nic nas nie nauczyło, patrząc na niezabliźnione rany Warszawy, na straszny los jej wspaniałych mieszkańców, na nowe już nie rany nawet, ale trwale okaleczenia, jakimi jest klęska i wypędzenie Solidarności.
Widząc sceny znęcania się policji nad niewinnymi Polakami jesteśmy tym nawet przerażeni. Nie widzimy jednak żadnego związku miedzy statusem pedofila Polańskiego, który jest w Polsce nie tylko chroniony, ale i gloryfikowany, wampiryzmem Wildsteina, tytułowaniem żydów naszymi starszymi braćmi, a strzelaniem policjantów na oślep w tłumy ludzi. Podkreślamy przy tym, że strzelano z broni gładkolufowej i mamy na końcu języka to, że jest to i tak jakiś tam rabat, bo po co było tu przyjeżdżać i rzucać bombami benzynowymi w policjantów!? A o losach Karmelitanek nikt nie wspomniał, bo to nie dość, że stara historia, to i dodatkowo bez logicznego związku.
Problem ten to brak naszej zbiorowej zdolności do przejścia od problemów doraźnych - które potrafimy błyskawicznie rozwiązać - do rozwiązań trwałych, ogólnych, pożytecznych dla nas wszystkich w formie obowiązującego prawa i zasad. Trudność ta wynika głównie z dwóch powodów:
- Braku polskich struktur społecznych, których trwałe powiązania są gruntem prawidłowego funkcjonowania systemu nerwowego każdej społeczności.
- Obecności żydowskiej w naszych - narzuconych nam - strukturach społecznych.
Pierwszy problem jest wynikiem historii najnowszej, gdzie po zagładzie wojennej nie byliśmy w stanie odbudować naszych struktur społecznych. A popadliśmy nawet w stan dużo gorszy niż Rosjanie, bo tam zbudowano państwo komunistyczne, które było bardziej kompleksoowe w swym charakterze niż ten nijaki polski PRL, który był „ni pies, ni wydra”. A odbiło się to w głębokim systemie wykluczania nas jako narodu ze wszystkich niemal struktur zarządzania w każdej dyscyplinie i na każdym poziomie zarządzania. Byliśmy społeczeństwem, które „chodziło do pracy”, a w systemie zrządzania nie miało nic do powiedzenia. Pookrągłostołowe zniszczenie wszystkiego pogłębiło jedynie ten problem. Obecnie Polacy są całkowicie na marginesie wszelkich struktur władzy administracji centralnych lub wielkich organizacji . Gigantyczna biurokracja stworzyła swoje własne zaplecze korupcyjno-wyborcze i ta milionowa armia jest w stanie wybierać w wyborach sama siebie, o ile zajdzie taka potrzeba.
Ale nie jest to jednak ściana do nie do przebicia. Odrobiną organizacji można ten problem ominąć. I właśnie o ominięcie tu chodzi. Trzeba tworzyć własne struktury organizacyjne obok tych obecnych formalnych. Bo walka z tym formalnym partiami, organizacjami etc, jest bardzo podobna do kopania się z koniem i tu jest mała szansa na wygranie. Szansą jest tworzenie struktur społeczeństwa alternatywnego w stosunku do obecnego bałaganu i bezprawia. Tworzyć struktury bliźniacze do struktur obecnych formalnych, a tam gdzie ich nie ma lub są zorganizowane błędnie, trzeba odtworzyć struktury przedwojenne, które w większości wypadków były dużo mądrzejsze i sprawniejsze niż obecne i to nie tylko postkomunistyczne. (to bardzo ważne!!!)
Polskie rozwiązania socjalno-prawne w okresie Polski międzywojennej były często dużo lepiej zorganizowane niż obecne wynalazki krajów na Zachodzie. Polski ruch związkowy, pomocy społecznej, spółdzielczości były na wyższym poziomie organizacyjnym niż obecne podobne organizacje w krajach skandynawskich, które chciałby uchodzić z wzór do naśladowania. Bez kompleksów wobec innych! Trzeba dodatkowo stworzyć alternatywne wojsko, policję i sądy, nie jest to żadna śmieszność, ale normalna kolej rzeczy, bo każdą policję czy sądy ludy i narody powołały kiedyś od dołu, a nie od góry.Tak samo można stworzyć własny system monetarny - cyfrowy - który uruchomi nasz alternatywny krwiobieg gospodarczy i socjalny - BYPASS.
Okupant to wie i dlatego zwalcza Marsz, bo obawia się tego, że za którymś razem uczestnicy tego Marszu zboczą z trasy, zajmą budynki rządowe i ogłoszą nowy Sejm, rząd i urząd prezydencki czy dyktatorski! Ogłoszą konstytucyjną ciągłość i ważność konstytucji Międzywojennej, a z powołaniem się na skutki prawne wynikające z „bezwarunkowej kapitulacji Niemiec” 1945 roku. Konstytucję obecną ogłoszą za niebyłą i to łącznie ze wszystkim aktami międzynarodowymi zawartymi po 1989 roku. Okupant boi się, razem z okupantem boja się i Niemcy i żydzi, te trzy siły mogą wszytko stracić w ciągu kilku godzin - czego są świadome - a to też i w takich okolicznościach, gdzie obowiązuje kara śmierci.
Oczywiście kwestie ekonomiczne i restrykcje władz są tu ogromnym problemem, ale nie jest to szklana góra. Polacy są jednym z najinteligentniejszych narodów świata i trzeba im jedynie klimatu do poprawy. Jest oczywiste, że takiego klimatu nikt im nie stworzy, więc muszą to uczynić sobie sami – co też jest prostym wnioskiem:
Nie ma warunków do odbudowy? Zacząć budować te warunki!
Drugi problem to żydzi. Jest to grzech pierwotny początków naszej państwowości, pozwoliliśmy żydom na budowanie państwa w państwie, narodu w narodzie, systemu w systemie. To tak dalece, że niejako stworzyliśmy żydów, których jakby nie było. A nie jest to spostrzeżenie retoryczne, bo trzeba zauważyć, że żydzi są stworem błędów chrześcijaństwa. Żydostwo jest formalnym tworem Talmudu, który został uformowany paręset lat po Chrystusie i to żydostwo zaczęło podążać śladami Kościoła, aby go prześladować. Prostą istotą judaizmu jest antychrystyzm - nic więcej. Żydów nie ma tam, gdzie nie ma chrześcijaństwa lub tam, gdzie chrześcijaństwo jest bardzo silne. Teolodzy katoliccy już dawno zauważyli prosty mechanizm uzależnienia rozwoju żydowstwa od gleby upadku Kościoła – a co widać w Polsce obecnej. Tam gdzie Kościół jest silny, żydostwo nie istnieje. Państwo bez żydów jest potęgą, a z żydami jego karykaturą. Żydzi nie są zdolni do samodzielnej egzystencji muszą mieć swojego organicznego goja, a zbrodniczo miotający się Izrael jest tego najlepszym przykładem.
Siła żydów w Polsce jest prostą funkcją ich funkcjonowania w naszym systemie społecznym, a do tego trzeba naszej słabości. Dlatego aby cokolwiek zrobić w państwie alternatywnym, trzeba to czynić bez żydów. Z żydami się nie uda, lekcja „Solidarności” jest tego dowodem. Byliśmy największym ruchem społecznym na świecie w całej jego historii. Była to pierwsza wielkość ilościowa i pierwsza wielkość jakościowa. My młodzi, silni, wspaniali, ofiarni, mogliśmy wywrócić świat do góry nogami, a jak się skończyło? Tak jak widać - pogorzeliskiem, które jest gorsze, niż po drugiej wojnie światowej, gdzie wtedy mieliśmy przynajmniej granice państwa i granice moralne. Teraz nic nie ma, bo zostaliśmy przygotowani pod nawóz dla żydowskiego osadnictwa. Aby zatem coś zbudować i utrzymać owoc naszej pracy, trzeba budować społeczeństwo alternatywne bez żydów, jakikolwiek kompromis w tym względzie otwiera drogę do klęski. Z żydami nic nam się nie uda, a bez żydów wszystko będzie piękne i dobre. Przy czym budując Polskę bez żydów należy bardziej wystrzegać się żydów dobrych niż złych, a od żydów dobrych należy bardziej wystrzegać się filosemitów. Filosemici są jeszcze bardziej dla nas szkodliwi niż dobrzy żydzi. Najmniej nam szkodliwi są źli żydzi, bardziej źli, im gorsi tym lepsi, bo mniej groźni.
Reasumując: jak widać w ostatnich wydarzeniach 11 listopada, Marsz zakończył się bardzo źle i tylko ręka opatrzności ochroniła nas przed kolejnym rozlewem krwi, kolejny dramatem, traumą powypadkową i rozbiciem.
Dmowski wyliczył, że Naród traci swe siły na 30 lat po utarcie krwi. Jak widać wróg dąży wszelkim środkami to takiego osłabienia: spójrzmy, że po wojnie mamy również ten cykl: lata „50” + 30 = lata „80” – powstanie i klęska Solidarności, teraz minęło 30 lat i czas na kolejne spuszczenie krwi z Polaków. NIE MOŻEMY NA TO POZWOLIĆ! (dlatego może alternatywnie chcą nas wpakować w ukraińską wojnę z Rosją!).
Następny Marsz Niepodległości musi mieć zmienioną formułę ma Marsz Katolicko - Narodowy. Marsz ten musi być zorganizowany właśnie przez struktury alternatywne. Bacząc przy tym, aby tych żydowskich bandziorów, którzy wpuścili dziesiątki tysięcy Polaków w zasadzkę, odseparować od nowych struktur. Nas nie stać więcej na taki marsz jak tegoroczny, a tych bandziorów od organizacji obecnego marszu najlepiej oddać do prokuratury z zawiadomieniem o próbie popełnienia masowej zbrodni na Polakach. Ten marsz był niczym innym jak zamachem na życie tysięcy Polaków i tym bandziorom nie wolno tego puścić płazem. W zawiadomieniu do prokuratury nie wolno zapomnieć o przedstawicielach władz Miasta Warszawy i policji, którzy zezwolili wejść na most Poniatowskiego, lub powiedzmy ściśle - skierowaniu marszu w zasadzkę i to pod osłoną ciemności .
Polska suwerenna to Polska bez żydów.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
15-XI_2014
+++
(+) Grzechy cudze
KKK 1868 Grzech jest czynem osobistym; co więcej, ponosimy odpowiedzialność za grzechy popełniane przez innych, gdy w nich współdziałamy:
– uczestnicząc w nich bezpośrednio i dobrowolnie;
– nakazując je, zalecając, pochwalając lub aprobując;
– nie wyjawiając ich lub nie przeszkadzając im, mimo że jesteśmy do tego zobowiązani;
– chroniąc tych, którzy popełniają zło.
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2017.01.08 18:44 SoleWanderer Wyborcza.pl - Wywiad ze Stefanem Niesiołowskim

Pani chce, żebym powiedział coś dobrego o Kaczyńskim, a ja chcę zapomnieć, że go znałem - Stefan Niesiołowski mówi w rozmowie z Donatą Subbotko. Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów cyfrowej Wyborczej DONATA SUBBOTKO: Pan profesor poluje? STEFAN NIESIOŁOWSKI: W życiu muchy nie zabiłem.
Na ścianie wisi pana zdjęcie z jakimś trofeum. – Z kaczką. Pozowane, aluzja do Kaczyńskiego. Ale że muchy nie zabiłem, to nieprawda. Zabiłem do badań naukowych.
A prezes powiedział kiedyś, że ma pan świetny życiorys. – Chyba dawno temu?
Potem mówił, że pan się stoczył. – Stacza to się pijak albo przestępca. Dla Kaczyńskiego każdy, kto go nie popiera, jest głupi albo podły.
Niesamowite wystąpienie Stefana Niesiołowskiego [WIDEO]
Może i pan powie o nim coś dobrego? – Nie chcę mówić o nim nic dobrego. Dlaczego?
Przyjaźniliście się. – Jakie to ma znaczenie? On się zmienił. Szkodzi Polsce. Nie powiem, że się stoczył. Po prostu wprowadza w Polsce dyktaturę. Jak Erdogan w Turcji, Łukaszenka na Białorusi, Putin w Rosji.
Moglibyśmy zadać kłam opinii, że pan zieje nienawiścią. – A co mnie obchodzą takie opinie? Pani czytała, co o mnie piszą, jak pokazują? W kaszkiecie NKWD. Albo między Berią, Stalinem, Hitlerem i Tuskiem. Niesiołowski oszalał! Do psychiatryka go! Wampir, morderca, czekista! Zbieram sobie co lepsze wycinki. Całe pudełko mam.
Musi być ogromne. – I oni mają prawo mówić, że zieję nienawiścią? Pani się na to łapie?
Pytam. – Ale tak pani mówi, jakby cień racji w tym był. Proszę przynieść „Gazetę Polską” i porozmawiamy. Pani chce, żebym powiedział coś dobrego o Kaczyńskim, a ja chcę zapomnieć, że go znałem.
Wszyscy, wrogowie Kaczyńskiego
(TELEFON)
– Co? Nie, no, walka jest o Polskę, o wszystko. To rak. Rak, który ma kolejne przerzuty. Co? Nie, nie można się załamywać. Polska przeszła zabory, okupację... Nie przesadzaj, przez jednego kurdupla nie przeżyjemy? No, jest to nieprzyjemne, też się czuję upokorzony... Tę wolność straciliśmy tak łatwo... No trudno, walka trwa, przyjacielu. Musimy iść do parku, poczekamy na wiosnę... Tak, tym razem w gumofilcach.)
To pan profesor jeszcze zbiera owady? – Niedawno motyle hodowałem, dla wnuczki. Zosia ma sześć lat. Kiedy się wykluły, mówi: „Było jajko, gąsienica, z gąsienicy poczwarka, a z poczwarki motyl – i to jest, dziadku, rozwój”.
Bierze pani np. gąsienicę rusałki z liści pokrzywy, trzyma ją w słoiku, po dwóch tygodniach powstaje z tego poczwarka, która pewnego ranka pęka. Najpierw widać czułki, głowę i następuje ten piękny moment, kiedy z poczwarki wychodzi motyl. Siada zmęczony, ze zwiniętymi skrzydłami. Po pół godzinie zaczyna je pompować. Wykonuje rytmiczne ruchy odwłokiem, skrzydła sztywnieją i po dwóch, trzech godzinach motyl jest gotowy do lotu.
Stefan Niesiołowski: Ten świat należy bardziej do owadów, niż do nas
Muchówki poszły w odstawkę? – Nie. Ciągle bardzo mi się podobają, chociaż dla ludzi są wstrętnymi robalami. Zajmowałem się wodnymi owadami. Prace magisterską i doktorską pisałem z meszek, habilitacyjną z muchówek Empididae (wujkowatych), które w Polsce były mało znane. Odkryłem około 20 gatunków, ale jak na grupę niezbadaną, to niedużo. Niektórym nadawałem nazwiska kolegów – w rewanżu. Mój kolega Andrzej Woźnica odkrył w muzeum pod Himalajami nowy gatunek muchówki z rodzaju Suillia , którą nazwał „niesiolowski”. Niemiecki badacz Rüdiger Wagner badał muchówki Psychodidae , po polsku ćmiankowate, i też zrobił mi niespodziankę, nazywając jedną Mormia niesiolowskii .
I jakie one są, te pana imienniczki? – Piękne.
Proszę sobie obejrzeć muchę pod mikroskopem stereoskopowym, powiększoną do wielkości filiżanki, kiedy widać strukturę muchy, pokrywającą ją chitynę, te czułki, włoski, żyłki. A gdy jedną z komórek powiększyć do wielkości tego pokoju, zobaczymy fabrykę, a w niej skomplikowane urządzenia. Tu coś przelatuje, tam się trzęsie, przędzie, nawija, kręci. Przy czym mucha ma takich komórek miliardy. Są tacy, którzy twierdzą, że biologia jest dowodem na to, że Pana Boga nie ma. Dla mnie – wręcz przeciwnie.
Mucha dowodem na istnienie Boga? – Życie w ogóle. Ta nieprawdopodobna komplikacja i celowość, przekazywanie genów. Teoria ewolucji to opisuje, ale nie daje odpowiedzi na pytanie, kto dał początek. Z tego względu trzeba szanować wszystko, co żyje. Nawet muchę.
A mucha ma duszę? – Nie. To znaczy: trudno powiedzieć. Dusza jest atrybutem, przynajmniej za taką uchodzi, boskiego dziedzictwa człowieka. Mucha nie ma boskiego dziedzictwa.
Skąd pan wie? – Nie wiem. Może stąd, że nie ma zachowań muchy, które dałyby się porównać do aktów wyższego rzędu. Chociaż w przyrodzie zdarzają się akty poświęcenia, np. instynktowne u ptaków. A słonie mają rytuał pogrzebowy podobny do naszego. Psy i koty też mają rodzaj więzi... No, ale duszą tego nazwać nie można. Bo co by się z tą duszą działo? Jaki w tym sens?
Musi być? – Wszystko chyba ma sens? Dusza zostaje po człowieku, a co niby te dusze po zwierzętach miałyby robić?
Inna sprawa, że mucha żyje na ziemi od milionów lat niezmieniona, są owady zatopione w bursztynie sprzed 40 mln lat, tymczasem Homo sapiens istnieje ledwie 150 tys. lat. Brytyjski geniusz Stephen Hawking wywróżył, że człowiek będzie żył jeszcze tylko tysiąc lat. A owady będą zawsze, chyba że meteoryt w nas uderzy.
Czyli jesteśmy tutaj gośćmi? Biblia mówi, że człowiek ma panować nad światem przyrody. – Gość też może panować, hitlerowcy przyszli do Polski i przez pięć lat panowali. W tym sensie panujemy, że żadne zwierzę nie jest w stanie nam zagrozić, chociaż jesteśmy bezradni wobec np. szczurów, karaluchów, kleszczy, pasożytów, tasiemców, glist, a także bakterii i wirusów. Są teorie, że na ziemi panują bakterie, ale przecież one nic nie tworzą. I jak wytłumaczyć fakt, że człowiek jako gatunek oddzielił się od pozostałych zwierząt i stworzył filozofię, kulturę, teologię, moralność? Choć pod względem fizycznym jesteśmy prawie nieodróżnialni, mamy 99 procent genów takich jak małpa, to jednak człowiek chodzi do zoo i patrzy na małpy, a nie odwrotnie.
To dowód na naszą przewagę? – Historia ludzkości to historia nie tylko przemocy, ale także pomocy i miłosierdzia. Świat to cudowna całość.
I jeden wielki łańcuch pokarmowy? – Duże fragmenty tego łańcucha nie są złe, miliony zwierząt jedzą rośliny. Nie oceniałbym tego w kategoriach dobra i zła.
Co, mieć do Pana Boga pretensje, że stworzył świat pełen agresji? No, to jest odwieczne pytanie, dlaczego – skoro Bóg jest dobry – jest tyle zła. Nie ma odpowiedzi.
Pytam, bo w polityce od lat pan się deklaruje jako katolik i obrońca wartości chrześcijańskich. – Proszę mnie nie łączyć z tym, co się dzisiaj dzieje z polskim Kościołem, który służy kłamstwu. Księża kłamią, o Smoleńsku na przykład. Udają, że nie dostrzegają ONR, nienawiści, a Duda jest dla nich zesłany przez Boga. Jeżeli kiedykolwiek mówiłem o Bogu, to na pewno nie o Bogu księdza Rydzyka i biskupa Depy.
Polski Kościół to Radio Maryja
No, ale był czas, że Kościół otwarty też panu średnio pasował, jako ten, który prowadzi do dechrystianizacji Polski. – Nie, to Kaczyński mówił kiedyś, że ZChN jest krokiem do dechrystianizacji Polski.
Pisał pan tak na początku lat 90. Różne rzeczy pan wtedy wygadywał. – Jakie? Wątpię, żebym coś kiedyś miał przeciwko Kościołowi otwartemu, to byłoby głupie. Niech pani poda jeszcze jakiś przykład.
Który? O lustracji, aborcji, Unii Demokratycznej, Adamie Michniku, Unii Europejskiej...? – Ja byłem przeciwny Unii Europejskiej? W życiu.
Mówił pan, że zagraża naszej tożsamości narodowej. – Nie było takiej wypowiedzi. Przeciwko Unii – nigdy.
I że katolicy będą prześladowani w Unii bardziej niż za komuny. – No, to może mówiłem, że trzeba uważać, ale nie żeby nie wstępować do Unii. Reprezentowałem w ZChN odłam liberalny. Macierewicz był ze mną w tym nurcie.
Aha. I nie chciał pan całkowitego zakazu aborcji? – Nigdy w życiu. Broniłem kompromisu aborcyjnego, byłem jednym z jego autorów. Jestem w polityce od 50 lat. Zasadnicza treść moich poglądów jest taka, jak była.
A poglądy na temat homoseksualistów – że to zboczeńcy? – Już bym tak nie powiedział, to obelżywe. Tak jak słowo „pederasta”, które w PRL normalnie funkcjonowało. Nawet u Fredry jest w znanym mi z więzienia wierszyku „Że nie udał się niewiastom,/ Dawał d... pederastom”.
Fakty są takie, że był pan narodowym radykałem, a... –...narodowym nie.
...a dzisiaj jest pan liberalnym demokratą, europejskim. – Tak, zawsze byłem.
Co to jest liberalizm w takim razie? – Byłem liberałem gospodarczym, natomiast w innych sprawach...
Tak, niektórzy z nas byli przeciwko Unii Europejskiej. Proszę mi nie przypisywać poglądów tej grupy, która ze mną w ZChN walczyła. Oni byli za całkowitym zakazem aborcji, Marek Jurek do dziś pozostał. Z trudem się mieściłem w tej formule, z trudem. Moje poglądy były i są konserwatywne obyczajowo, liberalne gospodarczo, prozachodnie.
Może mówi pan to, co prezentuje partia, do której pan należy? – Kłamstwo. Od lat prowadzę w Polsce wojnę o demokrację z przeróżnymi ludźmi – czy to KPN, czy to lewica. Konflikt kończę, gdy zagrożenie znika. Z Moczulskim mam świetne stosunki, na pogrzebie Oleksego byłem. PiS-owcy używają lustracji do walki politycznej, sięgają do rodzin, przodków. Obrzydliwe. Pytają, dlaczego nie walczę z komunizmem. Z kim walczyć? Mam nagrobek Oleksego zniszczyć? Dzisiaj lewica nie zagraża demokracji, w tym sensie lustracja jest zamknięta.
Józef Oleksy. Dobry komuch
A przed PiS-em ostrzegałem. Co o mnie mówiono? Że Niesiołowski za ostry. To teraz widzą, czy za ostry.
Że się zmieniam, to nie jest dla mnie zarzut. Mnie się kiedyś wydawało, że Kościół nie może szkodzić Polsce, teraz widzę, że szkodzi. Wydawało mi się, że kwestia demokracji jest rozstrzygnięta, a naród, który przeszedł komunizm, nie wróci do dyktatury – ale wrócił. I to jest dla mnie klęska – że nie potrafiłem obronić demokracji, że Polska stała się dyktaturą, a Kościół jest jej wspornikiem.
I nie jest pan już endekiem? – Nigdy tak o sobie nie mówiłem.
„Ja, stary endek”... – Żartowałem. Za starego się uważam, za endeka nie. Byłem wychowany w tradycji piłsudczykowskiej.
Myślałam, że w nacjonalistycznej. Pierwsze wspomnienie? – Na łące w Olechowie. Urodziłem się na wsi pod Łodzią, w Kałęczewie, w domu rodziny mojej mamy. Byłem tam tylko z rok i nic nie pamiętam. Mój brat Marek odzyskał ten dom i gdy chodzimy tam razem po ogrodzie, to czuję się tak dobrze jak nigdzie na świecie. Później przeprowadziliśmy się do Olechowa, dzisiaj to dzielnica Łodzi, bloki stoją, a ja pamiętam rzekę, łąkę, wiśnie. I krowę. Tata był inżynierem rolnikiem, pracował w Łodzi, ale mieliśmy trochę ziemi i rodzice kupili krowę, kury były.
A przedtem? – Mamy to ustalone do roku 1617, kiedy żył Franciszek Niesiołowski. Jesteśmy herbu Korzbok, trzy ryby. Chyba u Długosza rokowania z Krzyżakami w imieniu Jagiełly prowadził niejaki Piotr Korzbok. Wiadomo, że pochodzimy z Nowogródczyzny. Jest w „Panu Tadeuszu” o Józefie Niesiołowskim, wojewodzie nowogrodzkim: „Co by rzekł wojewoda Niesiołowski stary/ Który ma dotąd pierwsze na świecie ogary,/ I dwiestu strzelców trzyma obyczajem pańskim,/ I ma sto wozów sieci w zamku Worończańskim,/ A od tylu lat siedzi jak mnich na swym dworze,/ Nikt go na polowanie uprosić nie może”. Widzi pani, ja dokładnie cytuję.
Rodzina ze strony mamy przyszła z Niemiec. Dziadek mojego dziadka Bronka w XVIII w. przyjechał do Łęczycy, gdzie jest pochowany. Schwan się nazywał, łabędź, dlatego zmienił się na Łabędzki. Chyba tkaczem był. Czyli ja Niemiec trochę jestem.
Żeby było zabawniej, Łabędzcy to radykalni polscy nacjonaliści. – Tak. Brat mamy, mój ojciec chrzestny Tadeusz Łabędzki, czyli ten Schwan właściwie, był przed wojną przywódcą Młodzieży Wszechpolskiej. Wujek Tadek oddał życie za Polskę, zamęczony w UB na Koszykowej.
„Żołnierz wyklęty”? – Tak, ale nie lubię tej głupiej nazwy. Niezłomny, jeśli już. Bo kto go wyklął? Zapowietrzony był, trędowaty? Wyklęty to jak przeklęty. Walczył z komunizmem i został zamęczony w śledztwie. Niemiec z pochodzenia, który oddał życie za Polskę. Taka ironia.
Żołnierze wyklęci, żołnierze przeklęci. Czyim bohaterem jest Romuald Rajs "Bury"?
Zwłaszcza że w czasie wojny był przywódcą MW i naczelnym „Wszechpolaka”. – Cała rodzina mamy była endecka. Ale to nie byli tacy durnie jak dzisiejsze ONR.
Zapał do czyszczenia Polski z Żydów mieli chyba większy? – Ale gdy się czyta ich pisma, poziom intelektualny był wyższy, to była partia profesorów.
Czy to nie gorzej? – Nie można sprowadzać endecji do getta ławkowego, rozbijania żydowskich straganów itd. Rzeczywiście, był wśród nich antysemicki motłoch, ale obok była i elita endecka, profesorowie. Wujek Tadek nie był tak radykalny, Młodzież Wszechpolska to nie był ONR Falanga Piaseckiego, który zajmował się burdami i biciem Żydów.
Przeglądał pan przedwojennego „Wszechpolaka”? – Powojennego, walczyli z komunizmem. Przedwojenne numery też niektóre mam...
I co? – No, Jędrzej Giertych tam pisał, dziadek Romana...
Tak, antysemityzm też był. Nie jest to chwalebny rozdział, ale nie da się endecji do tego sprowadzić.
Pan profesor już się denerwuje? – Ale o co chodzi? Nacjonalizm jest wypaczeniem, jeśli wiąże się z pogardą dla innych narodów, a u nas niestety tak się kojarzy – z żulami używającymi hitlerowskich symboli, bijącymi cudzoziemca za to, że ma inną skórę. Nie można ich stawiać u boku wujka Tadka, którego zakatowało UB. Dzisiejsi narodowcy natychmiast by czmychnęli w takiej sytuacji. Oni to mogą sobie pobić jakiegoś Bogu ducha winnego Murzyna na ulicy czy Hindusa, który pizzę roznosi. „A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści!” – krzyczą. Nie ma w Polsce syjonistów, czyli Żydów będą wyszukiwać i wieszać, tak? Sam dostaję listy: „Ty żydowska świnio, Aaronie Nusselbaum...”. To hołota, natomiast tamci pięknie zdali lekcję z patriotyzmu.
Oczywiście, próbuję tylko zrozumieć, skąd u pana te skrajne poglądy narodowo-katolickie na początku lat 90., czy to przez ten kult wujka... – Nie było żadnego kultu. Mało się o wujku mówiło, bo mama zaczynała płakać. Do 1956 rodzina myślała, że jest może na Syberii, aż przyszło pismo, że zmarł w śledztwie w 1946. W wolnej Polsce ustaliłem, że zakatowali go Humer i Różański, do procesu Humera doprowadziłem. Ale kultu nie było. Tylko nad łóżkiem mamy wisiały dwa portrety – mojego taty i wujka Tadka.
Jeśli mówić, że mój dom był narodowo-katolicki, to mogę się na to zgodzić, ale nie miało to nic wspólnego z twierdzeniem, że trzeba mordować mniejszości czy narzucać komuś wiarę. Teraz powoli Polska przestaje być katolicka dzięki PiS-owi. W tym sensie można powiedzieć, że walcząc z PiS-em, walczę o katolicką Polskę, chociaż to nie jest główny motyw tej walki.
Pan by wolał, żeby była jednolicie katolicka? – Byłoby dobrze. Wychowałem się w takiej tradycji i byłoby mi przykro, gdybym doczekał Polski, w której kościoły będą pozamieniane na muzea. Ale myśmy się w domu zatrzymywali przed granicą, którą była krzywda drugiego człowieka i łamanie demokracji. A dzisiaj to jest istotą ruchów narodowych, więc one nie mają prawa się powoływać na Kościół, religia chrześcijańska to religia miłości.
Dziadek i wujek Łabędzcy walczyli o wolną Polskę. Tata też – w 1920 z bolszewikami pod Warszawą, a w II wojnie był dowódcą kampanii AK pod Łodzią, pseudonim „Kurzawa”. Po wojnie wzywany na UB, nie robił kariery, bieda w domu była.
Pamiętam opowieści dziadka Bronka o Syberii – o przyrodzie głównie, na politykę byłem za mały. Mówił, że jak wrony siadają na czubkach drzew, to idzie mróz. W 1905, kiedy był nauczycielem, wywieźli go na Syberię za wywołanie strajku szkolnego w Łęczycy. Lubił opowiadać o tej podróży. Tak się interesował światem, że chciał jechać jak najdalej i aż do Czelabińska zajechał. Stamtąd uciekł – z powrotem przez Rosję – do Niemiec i Ameryki, dokąd przyjechała w 1908 r. panna Stefania Jezierska, moja babcia. W styczniu 1919 wsiedli na okręt – babcia w zaawansowanej ciąży – i wrócili do Łęczycy, gdzie 21 stycznia urodziła się moja mama. Potem kupili majątek pod Łodzią w Mrodze. Kiedyś zaszedł do nich mieszkający w okolicy 37-letni pan Janusz Myszkiewicz-Niesiołowski i poznał 20-letnią pannę Halinkę. Pobrali się w 1940. Cztery lata później się urodziłem. Miałem starszą siostrę Ewę i mam młodszego brata Marka. Imię dostałem po bracie dziadka, Stefanie. Barwna postać – wojowniczy, zawadiaka, przebierał się w stroje szlacheckie, jeździł na koniu i się wygłupiał. Rodzice mówili na mnie Stefula.
Był pan pyskaty czy to z wiekiem przyszło? – Najbardziej z naszej trójki. W szkole też mnie wybierali, żebym przemawiał. Potrafiłem się odszczeknąć.
Kiedy zacząłem czytać, zafascynowała mnie książka „Z życia owadów” Jeana Henriego Fabre’a. Zacząłem chodzić do muzeum przyrodniczego, wzięli mnie jako chłopca do segregowania owadów. A w domu hodowałem płoszczyce, topielice, pływaki żółtobrzeżki, larwy ważek, z larw ważki, motyle...
Jakieś inne obowiązki? – Jak każde dziecko: okna umyć na święta, chleb kupić, kapustę. W sklepie ser był tylko biały i żółty, masło niebieskie i czerwone, chleb razowy i pytlowy, bułka z przedziałkiem i kajzerka. Wszystko było proste. Dzisiaj wchodzę do sklepu i jestem bezradny, dostaję szału. Chleb ze śliwką, ze słonecznikiem, z ziarnami, z żurawiną, z makiem, z dynią – po jaką cholerę? Pięćdziesiąt serów – który wybrać? Bym się może zastanowił, czy walczyć z komunizmem, gdybym wiedział, że to mnie doprowadzi do takich dramatów. Te gigantyczne sklepy! Chodzę po tych przestrzeniach i nie umiem niczego znaleźć. Zawsze kupuję źle – patrzę na innych i mam wrażenie, że kupili lepiej, ja nieudolnie, więc wyrzucam, co mam w koszyku, i wrzucam znowu, wzorując się na innych. Przede mną tymi kartami płacą, to się wszystko zacina. Boże, kto to wynalazł?
Pan nie płaci kartą? – Nigdy, nienawidzę tego. A te rachunki jakie są idiotyczne! Jakieś przelewy wymyślili. Gdy przychodził listonosz, źle było? Odliczał, naślinił, a gdy tak odliczał coraz wolniej i wolniej, ja w pewnym momencie mówiłem: „Już dziękuję”. On brał resztę, ściskał mi rękę i podawał ołówek kopiowy, żebym się podpisał. A teraz jakieś absurdalne konto. Komu to potrzebne? Komu tamto przeszkadzało? Że obalałem PRL, to oczywiście dobrze, ale niektóre skutki uboczne zwycięstwa boleśnie odczuwam.
Czyli coś pana łączy z dawnym kolegą Jarkiem. To może teraz jakieś wspomnienie? – Przyjaźniliśmy się, i to z dziesięć lat. Ale jakie to ma znaczenie? Nie warto nim się zajmować, z nim trzeba walczyć.
Myślałam, że jednak obalimy pana opinię pieniacza. – Jeśli ktoś ma o mnie taką opinię, to jego sprawa, ja się nie awanturuję.
Nigdy nie puszczają panu nerwy? – Nigdzie, nigdy. Nie przypominam sobie niczego, co by można nazwać pieniactwem. Ordynarnych słów też nie używam.
Czyli pan ma siebie za człowieka łagodnego? – Raczej tak, chociaż potrafię się zdenerwować i odpowiedzieć. To łagodność przeplatana ostrymi sformułowaniami. Że porównuję ludzi do zwierząt? O nas się mówi: „mordercy, komuniści i złodzieje”. Czym jest przy tym porównanie kogoś do nutrii albo piżmoszczura?
Człowiek ma wspólnych przodków z małpą, widać w nas zwierzęce cechy. W Sejmie też jeden mi przypomina bociana, drugi wieprza, inny jest niedźwiedziowaty, pewna posłanka ma rybią twarz, a taki dość znaczący poseł to szczurolis albo lisoszczur, trwają w tej sprawie spory.
A coś miłego? Tu możemy po nazwisku. – Coś z zaleszczotka świerzbowca ma poseł Tarczyński – ten, co powiedział do Wałęsy: „Zapraszam cię na solo, bydlaku”.
Gdy ktoś na takim poziomie się wymądrza, mówi o patriotyzmie, to uważam, że po to jestem, po to siedziałem w więzieniu, przeczytałem tyle książek, żeby replikować. Chyba więzienie dało mi odwagę, że nie boję się powiedzieć czegoś, co powoduje ryk i protesty ludzi, którzy nie zasługują na to, żeby ich protesty uwzględniać.
Jeszcze raz: coś miłego? – To niech będzie Gasiuk-Pihowicz – ma coś z sikorki.
Nie oddam sejmu bez walki. Rozmowa z Kamilą Gasiuk-Pihowicz
A pan z kogo coś ma? – Jako nietoperz byłem w tej szopce „Polskie zoo”, ale czy ja mam cechy nietoperza?
Może pan profesor spija krew po nocach? – Nawet kaszanki nie tykam. Mięso mi nie smakuje, wolę warzywa i owoce. Jeżyny, wiśnie czarne, zupy, lane kluski i kogiel-mogiel, taki jak mama robiła. Ale mam w swojej kolekcji – tej w pudełku – wycinek z gazety: na ulicy leży jakiś człowiek przejechany, a ja piję jego krew. To jest dopiero nienawiść. PiS używa najgorszych określeń: „gestapo, gorszy sort, zdrajcy”, a gdy ja porównałem Dudę do Maliniaka, rozpętało się piekło. Wielu dziennikarzy przyjmuje narrację PiS. Powiedziałem, że jeśli jeszcze raz porównają nas do komunistów, to będę ich porównywał do nazistów. Mówią, że trzecie pokolenie AK walczy z trzecim pokoleniem UB – czyli ja jestem trzecim pokoleniem UB?
To nie spotyka się z żadnym odzewem, jakby media do tego się przyzwyczaiły. PiS rządzi m.in. przez dziennikarzy. Znaczna część ludzi przyzwoitych okazała się bezradna wobec tej propagandy.
Andrzej Duda, człowiek z mgły
Albo wolą inny styl dyskusji. – I dlatego my możemy być targowica czy gestapo? Mam pretensję do dziennikarzy – o bezradność, płyciznę, brak diagnozy. Dlaczego nie opierają się bredniom o żołnierzach tzw. wyklętych? Dlaczego nie mówią, że Komorowski pierwszy przywrócił pamięć tych ludzi? Jak można przyjmować tezę, że to Lech Kaczyński przypomniał o powstaniu warszawskim? Sam obchodziłem rocznicę powstania w 89 roku, wszystkie kolejne rządy obchodziły. A 11 listopada świętowałem już w komunie. Napis: „Katyń” namalowałem na pomniku przyjaźni polsko-radzieckiej w 1964 czy 1965... A dla „wSieci” i „Gazety Polskiej” to ja jestem właściwie synonim komunizmu.
Kiedy prokurator Piotrowicz krzyczał: „Precz z komuną!”, to pewnie też do pana? – Gdy jeździłem pociągiem do Poronina, planując wysadzenie pomnika Lenina, to ani jego, ani nikogo z PiS nie było na peronie. Kaczyńskiego tam nie widziałem. Przepraszam, może w drugim wagonie jechał. Z Ziobrą, Sakiewiczem, Karnowskim i Gmyzem. Jak słyszę Ziemkiewicza, bohatera antykomunizmu, to mi się niedobrze robi. Gdzie był wtedy? Miał okazję zrobić coś w tamtych czasach, wykazać odwagę, każda tego typu akcja była szalenie niebezpieczna. Nie widziałem też Dudy. To nic, że oni byli za młodzi, ważne, że ich tam nie było. Pokazuję ten absurd. Jak malowałem na pomniku napis „Katyń”, nie było Terleckiego, który by powiedział: „Popilnuję, Kostuś, żeby cię nikt nie złapał, będę ci puszkę z farbą trzymał. A potem przyniosę rozpuszczalnik, bo żeś się ochlapał trochę”.
„Kostuś” mówią do pana tylko ci, którzy znali pana z podziemia. – Kuroń tak mówił, Geremek... Coraz mniej takich. Najbardziej lubię, jak słyszę od Michnika: „Dobrze im powiedziałeś, Ko-ko-kostku”. To mój pseudonim z Ruchu, Andrzej Czuma do dzisiaj tak mówi.
W Ruchu mieliście utopijny wówczas program pełnej niepodległości Polski i spektakularne akcje. Zrzucenie z Rysów tablicy ku czci Lenina to pana pomysł?
– Plany wysadzenia pomnika i podpalenia muzeum Lenina też były moje. Wolałem działać, niż mleć ozorem. Tablica to był łatwy cel. Chociaż teraz co chwila ktoś spada z Rysów. A ja wtedy szedłem w nocy, z latarką.
Dzień po wejściu wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji. – Musiałem tam wejść, kiedy nikogo nie było, czyli w deszczowy dzień. I późno, a schodzić w nocy, co jest niebezpieczne. Poszedłem z kolegą, tablica była wielkości drzwi, ciężka, odkuliśmy ją od góry, potem się huśtała, huśtała i spadła. Po dłuższej chwili rąbnęła o skały, pewnie do dziś gdzieś leży. Chcieliśmy niszczyć symbole, nie strzelać.
Ale były jakieś małe napady, kradzieże. Skąd ta brawura? – Nie wiem. Teraz bym chyba umarł na serce, gdybym miał iść podpalić muzeum albo kraść. Wtedy brałem od portiera klucz i wynosiłem maszynę do pisania. Myśmy nie używali słowa „kradzież”, tylko „ekspropriacje” – PPS i Piłsudski tak mówili o swoich napadach. Uważaliśmy, że mamy prawo zabierać mienie państwowe. Wydawaliśmy ulotki, pisma i rozwoziliśmy po kraju, chociaż społeczeństwo było raczej bierne, zastraszone, popierało komunistów. A jeśli nie popierało, to nie widziało szansy na zmianę sytuacji. Ja też nie, to wszystko było desperackie.
Rodzice jak reagowali? – Nic nie wiedzieli, tylko że w góry z bratem jeździmy. Dowiedzieli się dopiero, jak esbecy przyszli po nas do domu rano 20 czerwca 1970, czyli dzień przed akcją wysadzenia pomnika i podpalenia muzeum. Potem zobaczyłem rodziców po półtora roku, na procesie. A kiedy przyjeżdżali do Barczewa na widzenia, uspokajałem: wrócę do pracy, nie przejmujcie się. I wróciłem, głównie dzięki mojemu przyjacielowi, dzisiaj profesorowi, Krzysztofowi Jażdżewskiemu.
Kiedy rozmawiałem z ludźmi, którzy wiedzieli, że walczę z komunizmem, mówili: nigdy nie wygrasz, nic się nie da zrobić, Rosja ma armię... Gdy trafiłem do więzienia, uznałem, że mieli rację. Dopiero gdy wyszedłem jesienią 1974 i spotkałem Kuronia, Michnika, Lityńskiego, którzy się organizowali, pomyślałem sobie: Boże, ile byśmy dali, żeby znać takich ludzi, gdy byliśmy w Ruchu. Myśmy wyszli z więzienia do innej Polski. Kiedy nas zamykali, blisko nas nie było nikogo, kto by myślał o walce. To był rodzaj dziwactwa, jakby ktoś walczył z powszechnym ciążeniem. A tu nagle poznałem środowisko wprawdzie różniące się od nas, ale wolnościowe.
Chyba zbyt liberalni byli jak dla pana? – Był potem spór między nami – ROPCiO a KOR-em – o to, że oni nie stawiali na ostro postulatu niepodległości, tylko chcieli stopniowo walczyć o coraz więcej wolności i demokracji. Ale do Kuronia miałem sentyment, prawy człowiek, fascynujący intelektualnie. Miał rację, żeby nie palić komitetów, bo ja jednak chciałem, ale emocjonalny był może nawet bardziej ode mnie. Na moim ślubie był. Mam z tego film, ale nie mogę oglądać, za dużo na nim ludzi, którzy już nie żyją: mama, siostra, tata, rodzina żony, Jacek Kuroń, mecenas Szczuka, z połowa ludzi.
Przyjaciele z KOR-u. Dlaczego teraz się nie lubią? Rozmowa z Ludwiką i Henrykiem Wujcami
Kiedy poznałem Jacka i innych, poczułem, że warto było siedzieć. Zresztą tych młodszych to już widziałem na naszym procesie: Karpińskiego, Michnika...
O więzieniach mało mówię, ten rozdział zamknąłem. Skazali mnie na siedem lat, tak jak Andrzeja Czumę, wyszliśmy po czterech. Początkowo liczyłem się z tym, że może być i wyrok śmierci, takie były czasy. Pierwsze dni po aresztowaniu człowiek jest przestraszony, myśli w kategoriach samobójczych...
Myślałem: Boże kochany, zginę w tym więzieniu. Z wycieńczenia, chorób. Ale po kilku miesiącach już się uspokoiłem. Tylko co robić z czasem? Nad jeziorem kwiaty się zmieniają, w kwietniu drzewa w sadzie są białe, czerwiec to już przekwitają, w lipcu gorąco, jesień... A tu nic się nie zmienia, życia nie ma.
Ale muchy chyba były? – A co one mają robić w więzieniu? Były tylko pluskwy, wszy, karaluchy, a muchówki żadne nie przylatywały – do czego? Szczura pamiętam, jak się pluskał w kiblu, gdy mnie wsadzili do karnej celi dyscyplinarnej.
Z więzienia zostało mi wiele zabawnych opowieści. Pewien więzień twierdził, że był pod Grunwaldem. „A jak to było z tym wielkim mistrzem krzyżackim? – pytam. – Bo na obrazie Matejki to takie zagmatwane: Litwin zamachnął się toporem, Polak mieczem, Kozak dzidą, ale kto naprawdę zabił von Jungingena?”. A on tak się podniósł, spuścił nogę, bo na łóżku leżał, i mówi: „Kostuś, ja w taborach byłem”. Geniusz.
No to jeszcze. – Takie historie to do rana mogę... Prosili mnie, żeby im rysować drapieżne zwierzęta: skorpiona, lwa czy orła, tylko takie tatuowali. Rysowałem na kartce, brał to tzw. dziardziacha, przerysowywał na chusteczkę i przez chusteczkę nakłuwał skórę. Śmieszność polegała na tym, że miałem uznanie jako rozstrzygacz sporów intelektualnych: kiedy skończyła się pierwsza wojna, kiedy druga, a po co jest Jowisz, tego typu. Raz hanysowi ze Śląska tatuowali na łopatce smoka. Wszedł stary recydywista i mówi: „Hanys, nie takie są smoki”. Zrobiła się poruta. Bo co dalej, jak chłop ma już pół łopatki wytatuowane? „Kostuś, jak to jest ze smokami?”. I co im powiedzieć – że w ogóle smoków nie ma? Nie mogę. Co drugi więzień ma smoka, no to jak nie ma? W końcu mówię: „Dzisiaj takich nie ma, ale kiedyś były”. To ich uspokoiło.
Raz mnie posadzili z psychopatą. 25 lat za morderstwo miał. Palił w nocy słomę w sienniku i krzyczał: „Walcz, Zeusie!”. Mogliśmy spłonąć, zanimby przyszli strażnicy. Bałem się zasypiać. Wystawiłem na korytarz miski i rozpocząłem głodówkę. W końcu go zabrali.
Miał pan jakąś literaturę patriotyczną podnoszącą na duchu, coś tego typu? – Coś Wyspiańskiego miałem, Norwida – o tym, że „Jeśli mi Polska ma być anarchiczną,/ Lub socjalizmu rozwinąć pytanie,/ To już ja wolę tę panslawistyczną,/ Co pod Moskalem na wieki zostanie!”. I teksty piosenek, najbardziej Agnieszkę Osiecką lubiłem. Poznałem ją już po wyjściu – kiedy siedziałem, podpisała apel do władz w obronie Ruchu i pojechałem jej podziękować.
Pisała dokładnie tak, jakbyśmy bywali w tych samych miejscach. „Zielono od marzeń – my,/ na kładce i w barze – my./ Do pary, nie w parze,/ bezsenni żeglarze, na całych jeziorach – my”. Pamiętam te kładki, te bary, gdzie były trzy dania na krzyż, ale na Mazurach wszystko smakowało, gdy się miało 20 lat.
Albo piosenka o dziewczynie w niebieskim szaliku: „Lecz myślę czasami o tamtej dziewczynie,/ Jak piła gorące mleko./ I nieraz chciałbym aby tu była/ Może to miałoby sens./ Jak ona śmiesznie to mleko piła/ Gapiąc się na mnie spod rzęs...”. A zaczynało się: „Są małe stacje wielkich kolei,/ Nieznane jak obce imiona,/ Małe stacje wielkich kolei,/ Jakiś napis i lampa zielona”. Mnie to było bliskie, te małe stacje to mój świat, w podziemiu ciągle jeździłem z „Biuletynami”. Ile ja przesiadywałem na dworcach, pijąc cienką herbatę, bo nie miałem pieniędzy, żeby się najeść?
Pan to zna na pamięć? – Osiecką chyba całą. Ona opisała wszystkie moje emocje. Za pomocą paru zdań potrafiła też nakreślić całą Polskę Ludową.
Siedziałem trochę ze szpiegiem, Cichy się nazywał, i on mi tłumaczył zagraniczne piosenki, które puszczali nam przez tzw. betoniarę, głośnik. Podobał mi się zwłaszcza hit „Mamy Blue” po francusku, ale to nie to co Osiecka.
Można pomyśleć, że w tym Barczewie całkiem wesoło było, a to nieprawda. – Wzrok mi się tam pogorszył, dzięki czemu później swoją żonę okulistkę poznałem. Zębów trochę straciłem, ale całe życie chorowałem na zęby, w więzieniu to szczególnie gorzkie doświadczenie. Na samą myśl mam dreszcze. Dentysta to najpotężniejszy mój lęk. Kiedyś wystarczył jeden ruch dentysty, a już wiedziałem, co będzie robił. Dla mnie najcudowniejsze słowa na świecie to: „Matka Ojczyzna” i „fleczer, proszę”. Gdy dentysta prosił o fleczer, wiedziałem, że kończy. Chętnie dłużej porozmawiam o zębach, mam dużą wiedzę na ten temat.
Spotkał pan kiedyś tego, który was wydał? – Tak. Z dziesięć lat temu. Na jakimś spotkaniu w Gdańsku podszedł i się przedstawił.
Jak gdyby nigdy nic? – Nie wiedział, że ja wiem.
I co, rzucił się pan na niego? – Nieee, starszy ode mnie człowiek, normalnie rozmawiał. Dawał do zrozumienia, że niby razem żeśmy walczyli. Wszystkiego mogłem się spodziewać w życiu, ale nie tego, że ten człowiek do mnie podejdzie. A skoro podszedł, mógłby przeprosić. A on, że coś nas łączy, pan nie wie co. Wiedziałem. Poszedłem do organizatora z pytaniem, po co go ściągnął. Dyskretnie. Wyprosił go i więcej nigdy człowieka nie widziałem. Nazwiska nie wymieniam.
Wybaczył pan? – Tak, a co tam. Doniósł na całą naszą organizację, dobrowolnie, za pieniądze – i pojechał za to nad Morze Czarne. Ale nie potrafię długo chować złości. Nie prowadzę żadnych wściekłych wojen. Chrystus wybaczył łotrowi na krzyżu. Nieudolnie próbuję się na tym wzorować. Tak rozumiem chrześcijaństwo.
Polska jest wolna. Po co mam walczyć dzisiaj z komunistami, skoro przestali być groźni? Poza tym nie dlatego z nimi walczyłem, że byli komunistami, tylko dlatego, że szkodzili Polsce. Okrągły Stół to załatwił – oddali władzę pokojowo. Był czas po 1989, że znów z nimi wojowałem, dlatego że próbowali monopolizować władzę, ale i to się skończyło. Kiedy Kaczyński odejdzie lub przegra, też mogę z nim wymieniać poglądy. Natomiast dopóki niszczy Polskę, to jako polski patriota przeszkadzam niszczyć mój kraj.
Twierdzenie, że jestem pełen nienawiści, jest kłamstwem. Gdybym był chodzącą nienawiścią, ludzie by mnie nie wybierali.
Kiedy Kaczyński powiedział o pana postawie w śledztwie – że 13-letnie dziewczynki na gestapo wytrzymywały tortury i nie sypały, a pan tak – jak pan się czuł? – Kaczyński nie jest w stanie mnie dotknąć, bo ja naprawdę walczyłem, a on nie. Mówienie, że małe dziewczynki wytrzymywały tortury, a ja nie, jest w odniesieniu do mnie idiotyczne. Nie miałem żadnych tortur, nie musiałem niczego wytrzymywać.
Stan wojenny. Jak się żyło w internacie
Nie straszyli, nie szantażowali? – Straszyli wysokim wyrokiem i że nie wyjdę żywy z więzienia. Ale nikt mnie nie bił. Po prostu składałem zeznania, które wydawały mi się dobre w tej sytuacji. Generalnie mówiłem to, co oni już wiedzieli. Chcieli, żebym się przyznał do chęci obalenia ustroju i że Ruch był inspirowany z zewnątrz, przez akowców, przez Kościół – odmówiłem. Przyznałem się do chęci podpalenia muzeum w Poroninie i do tego, co wiedzieli. Teraz w ogóle odmówiłbym zeznań. Na to wtedy stać było m.in. Andrzeja Czumę i Joannę Szczęsną. Ale moje zeznania są przyzwoite, nie powiedziałem im nic nowego. Zresztą ja się z tego rozliczyłem. W 1989, w książce „Wysoki brzeg”.
Jednak wydawało się, że słowa Kaczyńskiego uderzyły w pana czułą strunę. – Eee, Macierewicz też niedawno mnie wyklął: „Wymazuję z pamięci nazwisko tego człowieka!”. Natychmiast przypomniałem sobie piosenkę Starszych Panów w wykonaniu Łazuki i Kraftówny „Przeklnę cię, jeżeli mnie porzucisz/ Przeklnę cię, gdy się do innej zwrócisz/ Przeklnę cię”. Podobne uczucia wywołał we mnie Kaczyński, który chciał ze mnie zrobić donosiciela, ale mu nie wyszło. Jego zarzut opierał się dodatkowo na błędzie, że byłem TW „Leopold”, podczas gdy chodziło o kogoś innego, nawet Gontarczyk o tym pisał.
Do prawicowej prasy to trafiło i zostało. – No to co ja poradzę? Kaczyński nie może mnie obrazić, bo jest tchórzem, który chowa się za innymi, nie ma odwagi politycznej. Egzamin z tej odwagi zdawało się w okresie komunizmu i on go zdał średnio, chociaż nie można powiedzieć, że nie zdał w ogóle, bo nie poszedł na współpracę. Dotknąć mnie mogą słowa ludzi, których cenię.
Gdy Geremek powiedział mi coś przykrego, to przeżywałem. Rok byłem z nim internowany. Ale po 1989 byłem z nim w politycznym konflikcie, który przenosił się na stosunki osobiste. Geremek reprezentował koncepcję, że Obywatelski Klub Parlamentarny ma być jednością, a ja chciałem już budować inną partię. Geremek – że to za wcześnie na podziały. Dlatego nie poparłem go na szefa OKP. Pamiętam, jak mi powiedział z żalem: „Kostusiu, strasznie się zmieniłeś”.
A pan co? – „Przepraszam, Bronek”. Burzyłem coś, co on tworzył, ale co moim zdaniem nie dało się utrzymać. W końcu on miał Unię Demokratyczną, a ja ZChN. Rozeszły się nasze drogi, a zeszła się moja droga z Kaczyńskim, w polityce tak jest.
Z wieloma współinternowanymi pan się wtedy rozszedł. – Geremek, Mazowiecki, Komorowski, Drawicz, Woroszylski, Amsterdamski... Większość nie żyje, a i tak są prześladowani, niszczeni. Najpierw byłem w pokoju z Julianem Kornhauserem, dzisiaj teściem Dudy. Wielka klasa połączona z delikatnością. Nigdy nikogo nie obraził, świetnie się z nim dyskutowało. W sumie żałowałem, że wychodził. A nas przewieźli z Jaworza do Darłówka, gdzie siedziałem m.in. z Januszem Szpotańskim. To była tzw. cela szyderców. Ośmieszaliśmy fanatyzm religijny i kolegów, którzy co chwila obchodzili jakieś rocznice.
Pan szydził z fanatyków religijnych? – Że noszą krzyże na piersiach z napisem: „internowany”, że patriotyczne napisy wieszają na oknach. Kpiłem, żeby powiesili je na parapetach, bo myszołów włochaty, który jest ich jedynym czytelnikiem, musi skręcać głowę.
Miałem swój wkład w tekst Szpotańskiego „Pan Karol i Kostuś” o mnie i Karolu Modzelewskim. Zaczyna się tak: „Pan Karol – polityk o sławie światowej/ mąż stanu, budziciel sumienia;/ a Kostuś – prowincjusz spod lachy grobowej,/ pokątny intrygant i pieniacz”.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2016.05.19 10:37 ben13022 Wróg Korfanty

Dla marszałka Piłsudskiego i sanacji był wyjątkowo obmierzłym wrogiem. W lipcu 1939 r. na wieść, że w każdej chwili może umrzeć, sędzia kazał wypuścić go z więzienia. Wojciech Korfanty, bohater i idol tysięcy Ślązaków, miał to szczęście, że umarł dwa tygodnie przed wybuchem wojny i nie zobaczył upadku II Rzeczypospolitej Dwudziestego sierpnia na pogrzeb Korfantego przyszło pół Górnego Śląska - gazety pisały, że gdy po kilku godzinach wędrówki ulicami Katowic kondukt dotarł wreszcie do bram cmentarza, niektórzy żałobnicy dopiero ruszali spod kościoła. Żegnało go kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale nie sanacyjny wojewoda Michał Grażyński, który nie tylko ostentacyjnie wyjechał z miasta, ale jeszcze zakazał urzędnikom udziału w ostatniej drodze Korfantego.
Ci dwaj znali się i nienawidzili od blisko 20 lat, od trzeciego powstania śląskiego. Czasami trudno było uwierzyć, że walczyli wtedy po jednej stronie.
Po dwóch pierwszych powstaniach (1919 i 1920), które wybuchły spontanicznie i zgasły po kilku dniach, w nocy z 2 na 3 maja 1921 r. zaczęło się trzecie. I zaskoczyło Niemców. Bo tym razem zamiast zbieraniny źle uzbrojonych cywilów zobaczyli karne oddziały podzielone na trzy grupy wojsk. Powstańcy mieli pociągi i samochody pancerne, wywiad, szpitale polowe. Niemcy podejrzewali, że uzbrojenie i dowódców przysłała Warszawa, i dlatego mówili o powstaniu polskim. Uważali też, że wywołał je Korfanty.
Tymczasem był on przeciwnikiem walki i unikał jej tak długo, jak mógł, bo wierzył, że los Górnego Śląska rozstrzygnie się przy stole rokowań, a nie na polu bitwy. Korfanty, starszy o całe pokolenie od większości powstańców, był politykiem, nie żołnierzem.
W księgach parafialnych w kościele w Siemianowicach ksiądz zapisał go 23 kwietnia 1873 r. jako Alberta, co jest zdrobniałą formą niemieckiego imienia Adalbert. W domu, gdzie mówiło się śląską gwarą, nazywali go Wojtkiem albo Wojciechem, ale Polakiem zrobili go dopiero niemieccy nauczyciele w gimnazjum w Katowicach. - Tak długo zohydzali wszystko, co polskie, że w końcu postanowiłem dowiedzieć się czegoś o tych Polakach - opowiadał po latach.
Tuż przed maturą wyleciał ze szkoły za zorganizowanie polskiego koła samokształceniowego - czytali z kolegami Sienkiewicza. Na szczęście sprawę opisały gazety, a Józef Kościelski, Wielkopolanin i przewodniczący koła polskiego w Reichstagu, niemieckim parlamencie, postanowił pomóc młodemu Ślązakowi. Dzięki niemu Korfanty pod koniec 1895 r. przyjeżdża jako wolny słuchacz na politechnikę w Berlinie, zdaje maturę, a potem zaczyna studiować prawo, ekonomię i filozofię na wrocławskim uniwersytecie.
I zaczyna też politykować - na początek przystępuje do Zetu - Związku Młodzieży Polskiej "Zet", organizacji stworzonej przez działaczy Narodowej Demokracji, poznaje Romana Dmowskiego. W 1898 r. po raz pierwszy jest w Warszawie - przyjeżdża na odsłonięcie pomnika Mickiewicza. Po latach wspominał, że pokazywano go tam palcami jak jakieś dziwadło - że Polak, choć ze Śląska.
Wykorzystując znajomości wśród działaczy endecji, zaraz po ukończeniu studiów w 1901 r. zakłada w Katowicach gazetę "Górnoślązak". Pisze ostro i dosadnie, co się podoba - pismo rozchodzi się na pniu. Ale pruskie władze szybko umieszczają go na liście wichrzycieli i na początku 1902 r. sąd skazuje go na cztery miesiące więzienia za wzniecanie nienawiści narodowej.
Proces, tak jak wcześniej wyrzucenie z gimnazjum, tylko pomaga - Korfanty zyskuje sławę męczennika za polską sprawę i gdy 31 maja 1902 r. wychodzi z więzienia we Wronkach, przed bramą czeka tłum. Rok później zdobywa już mandat poselski do Reichstagu.
Dla wrocławskiego kardynała Georga Koppa Korfanty w Reichstagu to obraza boska. Nie dość, że bezczelny Polak wyśmiewa księży, to jeszcze zabiera mandat w okręgu zdominowanym dotąd przez katolicką partię Zentrum. Kopp pisze list pasterski przeciwko Korfantemu i każe go odczytać z ambon w całej diecezji - skutek jest taki, że popularność Korfantego wśród Polaków znów rośnie.
Gdy jednak na początku lipca 1903 r., chwilę po wygraniu wyborów do Reichstagu, chce się żenić, proboszcz parafii w Bytomiu, skąd pochodziła narzeczona, mówi mu: Albo przeprosisz za ataki na księży, albo ślubu nie będzie.
Korfanty domyśla się, że to robota kardynała Koppa, i jedzie do Krakowa. Tam kardynał Jan Puzyna początkowo nie zamierza dać zgody na ślub kościelny Ślązaka, ale w końcu się zgadza. Niech się żeni, będę miał o jednego wroga mniej - powiedział podobno Puzyna i w kościele św. Krzyża Korfanty wreszcie staje przed ołtarzem.
Czy w tym czasie spotkał już młodszego o 17 lat Grażyńskiego, który od 1901 r. uczęszcza do krakowskiego gimnazjum św. Anny?
Różniło ich bardzo wiele. Korfanty do polskości dochodził sam i na przekór niemieckiemu w większości otoczeniu. Urodzony we wsi pod Myślenicami Grażyński od dziecka miał kontakt z polską książką i polskimi nauczycielami. Podobnie jak Korfanty jeszcze w trakcie studiów (historia na UJ) zainteresował się polityką, ale poszedł nie za Dmowskim, lecz za Józefem Piłsudskim. I tak jak przyszły marszałek fascynował się walką zbrojną i kultywował pamięć o powstaniu styczniowym. Gdy przyjedzie na Górny Śląsk do powstania, obierze pseudonim "Borelowski", na pamiątkę po słynnym, poległym w 1863 r. pułkowniku Marcinie Borelowskim. o Pierwszej Kompanii Kadrowej ani do Legionów się nie załapał - zaraz po wybuchu wojny światowej zostaje wcielony do austriackiego wojska, ale z frontu wraca szybko z powodu rany brzucha. Gdy w listopadzie 1918 r. tworzy się polskie wojsko, Grażyński zgłasza się do krakowskiego dowództwa i w stopniu kapitana zostaje referentem oświatowym.
Ale mierzy znacznie wyżej. Na początku 1920 r. wywiad wysyła go na Spisz i Orawę, aby zachęcał miejscowych do głosowania w plebiscycie na Polskę. Gdy prawie całe sporne terytorium zwycięskie mocarstwa przyłączają do Czechosłowacji, rozgoryczony Grażyński dochodzi do wniosku, że o swoje trzeba walczyć zbrojnie, a nie w gabinetach dyplomatów.
Grażyńskiego "Borelowskiego" polski wywiad wysyła na Górny Śląsk. Ma pomagać Korfantemu.
Od początku 1920 r. Korfanty stoi na czele Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, namiastki polskiej władzy na spornym Górnym Śląsku. Siedzibę komisariat ma w zdominowanym przez Niemców Bytomiu, co oznacza dla tego "polskiego rządu" wiele niebezpieczeństw. Raz Korfanty zostaje zaatakowany przez demonstrantów i z kilkoma współpracownikami musi uciekać na dach biura, skąd ostrzeliwuje się, dopóki nie nadchodzi odsiecz.
Niemcy nazywają go die blonde Bestie i śpiewają o nim złośliwe piosenki. Swoi go uwielbiają. Wspaniale przemawia - w zależności od audytorium mówi literacką polszczyzną, wtrącając anegdoty i złośliwości, a kiedy trzeba, godo po śląsku.
Po jednym z wieców kobiety zarzucają mu na ramiona girlandy kwiatów, a w sali Neue Welt w Gliwicach noszą na rękach. Niewiele sobie robi z Niemców, którzy wyznaczają za jego głowę 4 mln marek - na wiece dalej jeździ odkrytym fordem i tylko czasami zmienia trasy przejazdu.
Po zakończeniu pierwszej wojny światowej w Warszawie byli politycy, którzy liczyli na to, że na Górnym Śląsku mocarstwa przyznają Polsce obszar sięgający Odry. Życzliwa temu była Francja, której zależało na osłabieniu Niemiec. Ale brytyjski premier David Lloyd George chciał zachować równowagę sił na kontynencie i w końcu postawił na swoim - o tym, komu przypadnie Górny Śląsk (i inne sporne terytoria), miały zdecydować plebiscyty mieszkańców.
Zadaniem Korfantego, którego po cichu finansowo i organizacyjne wspiera polski rząd, jest kierowanie agitacją wśród Górnoślązaków, aby jak najwięcej z nich głosowało za Polską.
Żeby nie dopuścić do zastraszania ludności, alianci nakazali Niemcom wycofanie administracji, wojska i policji z Górnego Śląska; porządku ma pilnować Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa złożona z przedstawicieli Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii. Komisarzom w poszczególnych miejscowościach podlega mieszana polsko-niemiecka policja oraz żołnierze przysłani przez Paryż, Rzym i Londyn.
Problem w tym, że jest ich za mało (tylko 20 tys., głównie Francuzów), żeby mogli zapanować nad dwumilionowym regionem. Na dodatek, choć siły rozjemcze miały być neutralne, to wikłały się w konflikty między polskimi i niemieckimi oddziałami samoobrony. Drugie powstanie śląskie zaczęło się od ostrzelania niemieckich demonstrantów w Katowicach przez żołnierzy francuskich strzegących własnej siedziby. W odpowiedzi rozjuszony tłum zlinczował polskiego lekarza zdążającego z pomocą rannym - nie dość, że Francuzi mu nie pomogli, to jeszcze nie zapobiegli wielogodzinnym zamieszkom.
Jeszcze goręcej było po plebiscycie, który odbył się 20 marca 1921 r. Przy prawie stuprocentowej frekwencji większość opowiedziała się za pozostawieniem Górnego Śląska w granicach Niemiec, ale każda strona interpretowała wyniki po swojemu. Niemcy żądali całego regionu, Polacy chcieli przynajmniej wschodniej, najbardziej uprzemysłowionej części. Gazety polskie i niemieckie miały swój udział w podsycaniu konfliktu: straszyły nowym powstaniem i wyolbrzymiały najdrobniejsze incydenty.
W tej sytuacji Korfanty stawia wszystko na jedną kartę. Widzi, że jeśli sam nie ogłosi powstania, to może wybuchnąć spontanicznie, tak jak poprzednie. I w nocy z 29 na 30 kwietnia 1921 r. w pałacyku niedaleko Lublińca spotyka się z Danielem Kęszyckim, konsulem reprezentującym polski rząd przy komisji międzysojuszniczej. Nad ranem zapada decyzja: trzeba walczyć. Byleby tylko znaleźć dobry pretekst.
Dostarcza go kilka warszawskich gazet, które 1 maja donoszą o spotkaniu niemieckich przemysłowców w hotelu Klemens przy ulicy Młyńskiej w Katowicach. Podobno ustalili oni, że zniszczą kopalnie i huty na terenie, który zostanie przyłączony do Polski.
Wiadomość brzmi wiarygodnie, bo miejsce rzekomej narady rzeczywiście często odwiedzali niemieccy aktywiści. Zgadzają się też nazwiska i nazwy firm. Korfanty, powołując się na te doniesienia, ogłasza powstanie.
Mało kto zwraca uwagę, że rzekomi uczestnicy narady w hotelu Klemensa wszystko dementują. Zresztą kto by czytał sprostowania - jest już 3 maja, a powstańcy od kilku godzin są w drodze na pozycje.
Niemcy dali się zaskoczyć, bo uznali, że chodzi tylko o manifestacje z okazji rocznicy Konstytucji 3 maja. Zanim z głębi Rzeszy przyjadą niemieckie bojówki (regularnych wojsk żadna ze stron nie odważy się przysłać z obawy przed wybuchem wojny), w rękach powstańców są już tereny aż po Odrę. Wyjątkiem są miejscowości, w których stacjonują alianckie wojska - te powstańcy tylko blokują.
Korfanty dowodzi ze swojej kwatery w Szopienicach, kilka kilometrów od centrum Katowic.
W ostatnich dniach maja Niemcy odzyskują stracony teren, a pozycja Korfantego słabnie; od początku zresztą traktował on powstanie jako demonstrację mającą skłonić mocarstwa do uwzględnienia polskich postulatów. Ale rozgrzani początkowym powodzeniem powstańcy nie chcą wracać do domu. Wzdłuż Odry i pod Górą św. Anny czeka na rozkazy od 30 do nawet 50 tys. ludzi.
Tymczasem Grażyński, który przyjechał na Śląsk kilka miesięcy wcześniej, zdążył już wyrobić sobie na tyle silną pozycję, że postanawia rzucić wyzwanie Korfantemu. Z Bielszowic, gdzie stacjonuje, wysyła do Szopienic Karola Grzesika, człowieka, który jest jego marionetką. Grzesik prosi Korfantego, by ogłosił go wodzem powstania. Ten odpowiada wymijająco ("Czy pan, kapitanie, sobie poradzi?"), Grzesik uważa, to za zgodę i ogłasza się wodzem. Wtedy Korfanty każe go aresztować i kilka dni później Grzesik, Grażyński i kilku innych zamieszanych w sprawę staje przed sądem polowym za bunt.
Na polecenie Warszawy powstanie się kończy, a sprawie w sądzie zostaje ukręcony łeb, ale i tak tego upokorzenia Grażyński Korfantemu już nigdy nie daruje.
Rok po trzecim powstaniu Polska otrzymuje od mocarstw przemysłową część Górnego Śląska, a 18 czerwca 1922 r., dwa dni przed wkroczeniem do Katowic wojska polskiego, zdominowany przez chadeków i endeków Sejm proponuje Korfantego na premiera.
Nic jednak z tego nie wyjdzie, bo naczelnik państwa Józef Piłsudski nie zamierza się zgodzić na rząd prawicy. Nie podpisuje nominacji Korfantego i grozi dymisją, w razie gdyby prawica nie zrezygnowała z forsowania tego kandydata. W tej sytuacji niedawny wódz śląskiego powstania zadowala się mandatem posła - odrzuca propozycję bycia wojewodą, to za mało jak na jego aspiracje.
Z Piłsudskim poróżnił się już przy ich pierwszym spotkaniu w listopadzie 1918 r. - podobno poszło o to, że Korfanty oponował przeciwko wyznaczeniu na premiera Jędrzeja Moraczewskiego, bo sam miał ochotę na to stanowisko.
Ale ważniejsze chyba okazały się różnice charakterów. Pochodzący z Kresów Wschodnich Piłsudski nie potrafił znaleźć wspólnego języka z wychowanym na Zachodzie Korfantym. Chodzący w glorii polityka, który Górny Śląsk przywrócił macierzy, rychło miał słono zapłacić za to, że skłócił się z najpotężniejszym człowiekiem w Polsce.
Podczas przewrotu majowego Korfanty stanął po stronie rządu i chciał nawet wysyłać mu na pomoc przeciwko Piłsudskiemu śląskie pułki i policję. Nic z tego nie wyszło, ale takich rzeczy Marszałek nie zapominał.
Wkrótce zwycięski Piłsudski przysyła do Katowic nowego wojewodę. To Michał Grażyński, który z miejsca otacza się ludźmi, którzy podczas powstania stanęli po jego stronie. Karol Grzesik zostaje prezydentem Chorzowa i marszałkiem Sejmu Śląskiego, a Grażyński w 10. rocznicę trzeciego powstania pisze książkę "Walka o Śląsk" - w tej wersji to on jest na pierwszym planie.
Zirytowany Korfanty odpowiada serią artykułów w wydawanej przez siebie "Polonii" i stara się wersję rywala zdewaluować. Sanacja wytyka mu, że brał pieniądze od Związku Niemieckich Przemysłowców i dopuścił się matactw przy płaceniu podatków.
Dopóki chroni go immunitet poselski, może sobie z tego nic nie robić, ale 26 września 1930 r. prezydent Ignacy Mościcki rozwiązuje Sejm Śląski i jeszcze tego samego wieczoru pod willę Korfantego przy ulicy Powstańców w Katowicach przyjeżdża policja. Wiozą go do twierdzy w Brześciu, a "Polska Zachodnia", gazeta sanacji na Śląsku, na pierwszej stronie ogłasza: Pan Korfanty wreszcie pod kluczem.
Zarzuty wyglądają absurdalnie: Korfanty miał narazić Bank Śląski na stratę 20 tys. zł i fałszować weksle. Ale władzy nie zależy na zachowaniu nawet pozorów praworządności. - Nie potwierdzą się te, to znajdziemy sto innych zarzutów - mówi Korfantemu prokurator.
W Brześciu, gdzie marszałek Piłsudski kazał wsadzić wielu polityków opozycji, siedzi w jednej celi m.in. z socjalistą Hermanem Liebermanem. Sam nigdy nie mówił o tym, co przeżył, ale rodzina zapamiętała, że gdy po dwóch miesiącach został wypuszczony, stracił na wadze 25 kg. Nie miał do czynienia z osławionym pułkownikiem Wacławem Kostkiem-Biernackim, komendantem twierdzy. Współwięźniowie, m.in. Wincenty Witos i Karol Popiel, opowiadali, że nad Korfantym znęcał się kapitan Kazimierz Kaciukiewicz. Któregoś razu bił go po głowie i wykrzykiwał, że to nie on, ale Piłsudski będzie rządzić w Polsce.
I znowu, jak ćwierć wieku wcześniej więzienie we Wronkach, pobyt za kratami pomógł jego reputacji. W wyborach 1930 r. kandyduje do Sejmu, Senatu oraz Sejmu Śląskiego (na co pozwalała ordynacja) i odnosi potrójne zwycięstwo. Znów chroni go immunitet poselski i władze postanawiają go wypuścić. Nie będzie też oskarżonym podczas tzw. procesu brzeskiego.
Przez pięć lat miał spokój, ale gdy na początku kwietnia 1935 r. Sejm Śląski został rozwiązany, prokuratura wystąpiła z nowymi zarzutami: Korfanty miał oszukać Górnośląski Związek Przemysłowców na 19,5 tys. zł.
Tym razem nie czeka na policję. Uprzedzony o jej zamiarach 6 kwietnia jedzie z synem do Cieszyna, gdzie przekracza granicę polsko-czechosłowacką. Przez chwilę łudzi się, że po śmierci Piłsudskiego w maju 1935 r. władza pozwoli mu wrócić, ale to próżne nadzieje. Nawet gdy pozostawiony w Polsce najmłodszy syn Witold ciężko zachorował (a potem zmarł), Korfanty został uprzedzony, że będzie zatrzymany, jak tylko przekroczy granicę.
Po wkroczeniu Niemców do Pragi w marcu 1939 r. chroni się w ambasadzie Francji, a potem pod fałszywym nazwiskiem jedzie do Paryża samochodem jednego z dyplomatów. Idzie do polskiego konsulatu, ale rezygnuje ze starań o paszport, bo widzi, że konsulem jest oficer, którego spotkał w Brześciu. Z dokumentami na nazwisko Alberta Martina, obywatela Francji, leci do Kopenhagi, gdzie wsiada na statek do Gdyni. Tam czeka rodzina i garstka najbliższych przyjaciół.
Do Katowic przyjeżdża nocą. Idzie do prokuratury, mówi, że w obliczu zbliżającej się wojny nie mogło go zabraknąć w kraju, że dawne spory muszą odejść w niepamięć. Władze mają inne zdanie - z poleceniem zatrzymania Korfantego dzwoni do Katowic minister sprawiedliwości. 29 kwietnia 1939 r., nazajutrz po przyjeździe do Katowic, zostaje zabrany do Warszawy, o czym jako pierwsza informuje niemiecka radiostacja w Gliwicach.
Kierowane do premiera Felicjana Sławoja-Składkowskiego apele o uwolnienie Korfantego pozostają bez odpowiedzi. Z warszawskiego więzienia przy Pawiej Korfanty już nie wychodzi o własnych siłach - 20 lipca ciężko chorego polityka karetka przewozi do szpitala św. Józefa przy Hożej.
Gdy lekarze orzekają, że Korfanty w każdej chwili może umrzeć, sędzia śledczy Jan Demant podpisuje nakaz zwolnienia. Operujący go doktor Bolesław Szarecki rozpoznaje poważne uszkodzenie wątroby; ulica spekuluje, że to od oparów arszeniku, którymi rzekomo ktoś nasączył ściany jego celi.
Na ratunek jest już za późno. - No i widzi pan, jak mi Polska zapłaciła - zapamiętał ostatnie słowa Korfantego pisarz Juliusz Żuławski.
Umiera 17 sierpnia 1939 r. Trzy dni później żegnają go Katowice. Za trumną idą dziesiątki tysięcy ludzi, ale nie Grażyński.
2 września, gdy Wehrmacht podchodzi pod Katowice, wojewoda Grażyński wyjeżdża do Warszawy, a stamtąd przez Kuty do Rumunii i Francji. W czerwcu 1940 r. po klęsce Francji dociera do Londynu, gdzie obwinia premiera i naczelnego wodza generała Władysława Sikorskiego o to, że tak niewielu Polakom udało przedostać się do Wielkiej Brytanii. Wkrótce potem Grażyński wraz z innymi sanacyjnymi działaczami trafia do stworzonego na polecenie Sikorskiego obozu karnego na szkockiej wyspie Bute, znanej wśród Polaków jako Wyspa Węży - były wojewoda opuści ją po trzech latach.
Do Polski już nie wróci i wiele lat przebieduje w Anglii, zmagając się z chorobą Parkinsona. 10 grudnia 1965 r. w Londynie, nie zauważył nadjeżdżającej ciężarówki i zginął pod jej kołami.
Byłby może zadowolony, gdyby mógł zobaczyć stojący przed Urzędem Wojewódzkim w Katowicach pomnik Piłsudskiego, który zamówił w czasach, gdy był wojewodą, ale nie doczekał się jego wykonania. Z drugiej strony urzędu na postumencie stoi Korfanty. Na pomnik Grażyńskiego zabrakło miejsca.
Źródło: http://wyborcza.pl/alehistoria/1,132520,13847202,Wrog_Korfanty.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2012.03.13 01:13 UczenSokratesa Rady dla Psiolmesa

To, że pani popiera stalking na forum wobec ludki widzi wiele osób. To ja radziłem ludce usunąć panią z jej znajomych, jesienią 2010 r. , gdy dostrzegłem jak pani się zabawia z michalem_formozą i jego klonami. Ludka popełniła wtedy błąd, nie usnęła pani.
Gratuluje pani europolce, jak wówczas michalowi_formozie czułymi słówkami. To był gorący związek, przyzna pani?
europolka
------ > ------------------------------------ > Jestem jak najbardziej za dyskusją, w której ona będzie > brała udziału. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx rzecz w tym, aby ją wykluczyć z udziału na zasadzie omawiania przypadku przez lekarzy, co się dzieje bez udziału pacjenta. Będziemy sobie spokojnie roztrząsać, co może być powodem zachowań nietypowych nawet jak na to forum. Czyli obnażać zachowania Ludki bez sprawiania wrażenia, że chcemy jej dokopać, kpić z niej w żywe oczy pod pozorem dyskusji na temat co też może powodować u człowieka takie chorobliwe reakcje na tle osobistym, w dodatku wyrażane na forum politycznym. Śmiech, pobłażliwe traktowanie należne komuś chorobliwie niedojrzałemu, litość, na to zasługuje i to powinna dostać. 8 lis 10, 20:50 cytuj
ela_z_warmii To wyrachowana prowokatorka - zauważ, że ostatnio znowu zaczyna pojawiać się na naszym blogu. Kilka dni temu poleciłam jej lekturę Kamyczka (na blogu). Na forum omijam to truchło z daleka, ale chyba jej zrobię "trzepanie" na blogu. Jej bezczelność znowu zaczyna mnie wnerwiać. 8 lis 10, 13:27
Obłudnie "współczuła" pani ludce, pilnie rozglądając się za interesującym panem.
Dokumentuję wszystkie oszczercze wypowiedzi, jakie padają na forum. Interesują mnie wasze powiązania. Pani udaje katoliczkę proszę pani, popierała i popiera stalking i prześladowania w świecie wirtualnym.
Panie Psie, holmesowski fragmencie Krysioświadomości... Nie jest Pan wystarczająco czujnym i wnikliwym. Cytuje Pan wypowiedzi lewicowych komentatorów, szukających najwyraźniej sposobów okiełznania klientki. Proszę zauważyć jak nieudolnie oni to robią! Przecież dali się zarejestrować, a na dodatek są pełni szacunku dla Pana podopiecznej, nazywając ją doskonałą manipulatorką. Gdyby to oni byli przyczyną ostracyzmu, z jakim Krysia spotyka się w sieci, miałaby Pan wątki z ich udziałem, analizujące stan zdrowia klientki. Nikt by się tym nie przejmował, bo znowu PO atakowałby PIS i spoko.
Stało się coś znacznie gorszego! Krysia została skonfliktowana ze swoimi naturalnym sojusznikami z PIS, a nawet ze środowiskiem katolików na forum...
Proszę się zastanowić, ktoś , kto chciał zniszczyć Ludkę na forum, nie mógł wymarzyć czego lepszego!
Sprawić , by Krysia całą siłą woli biła w ludzi, którzy nie byli jej wrodzy, a nawet okazywali jej wsparcie!
Osiągnięcie takiego celu, pokazuje, że ma Pan do wykrycia prawdziwych geniuszy zła, a nie po prostu komentatorów.
Sherlock Holmes, wiedział, że trzeba uważnie patrzeć, kto ma pożytek z awantury, bo dopiero wtedy wykrywa się sprawców...
Ja głosuję, że powinien Pan przenieść śledztwo do reala... Czy ktoś doradzał Ludce pisać złośliwe maile do swoich przyjaciół? Kto ją popierał w tworzeniu profili atakujących katoliczkę Xajdę? Przecież był jasne, że skłóci to Ludkę z poważnymi i spokojnymi ludźmi... Panie Psie ... Krysia daje się sprowadzać ma zgubne dla siebie drogi, ale Panu naiwność nie przystoi!
Kto popierał w awanturze o Elha? Kto pomagał w tworzeniu atakujących profili? Ten chciał forumowej śmierci Ludki... Czyż nie tak, Panie Psiolmes?
http://tygodnik.onet.pl/forum.html#forum:MSwyODksOCw5NTU2MTEwMCwyMzY3NTkyMjAsMTE4MzU1MjYsMCxmb3J1bTAwMS5qcw==
submitted by UczenSokratesa to Postonecik [link] [comments]


Porywy serca odcinek 21 50 Cent łapie złotą rybkę Kiedy innowacja spotyka się z edukacją - YouTube Zakochalem sie 4 ever - Omegle #2 - YouTube *ISKIERKA* - YouTube DIGMA - #6 - Też ateista Kruszwil - YouTube Dotknij historii w sercu Wrocławia

Peter Milczyn spotyka się z Polonią - GAZETA dziennik ...

  1. Porywy serca odcinek 21
  2. 50 Cent łapie złotą rybkę
  3. Kiedy innowacja spotyka się z edukacją - YouTube
  4. Zakochalem sie 4 ever - Omegle #2 - YouTube
  5. *ISKIERKA* - YouTube
  6. DIGMA - #6 - Też ateista
  7. Kruszwil - YouTube
  8. Dotknij historii w sercu Wrocławia
  9. Konrad przyznał, że spotyka się z Doris dla seksu! [19 ...
  10. Kaftan Mustafy cz II

Kiedy Ty spotyka się z ateistą w samolocie, rozmowa staje się intrygująca, gdy mówi, że jest też ateistą. Czy Bóg akceptuje wierzących ateistów? DIGMA to seria krótkich filmów, która ... Dotknij historii w sercu Wrocławia, w miejscu, gdzie stare spotyka się z nowym, a przeszłość płynnie przechodzi w przyszłość. Stworzyliśmy serię filmów o pro... Fragment odcinka 247 Wspaniałego Stulecia w którym Mustafa dojeżdża do stolicy i spotyka się z Sułtanem. ☛ Spodobał Ci się film? Nie zapomnij zostawić łapki w górę!☚ ☛ Subskrybuj kanał, jeśli chcesz być, jako pierwszy poinformowany o nowościach na kanale i nie chcesz przegapić ... W jaki sposób przygotować uczniów do życia i pracy w gwałtownie globalizującym się świecie? Jak pomagać im rozwijać globalne kompetencje? W jaki sposób możem... Augustin spotyka się podczas obiadu z Mayrą i pyta ją o swoją matkę. Marife nadal spotyka się z Rene. Podczas obiadu u Nicolasa między gośćmi pozostaje napięta atmosfera. Eliseo prosi ... Zostaw lapke w gore i udostepnij. Najlepsze omegle u Nitra! FB: http://facebook.com/nitrozyniakjp #19plus #Siódemka Oglądaj '19+' w Playerze: https://player.pl/playerplus/seriale-online/19--odcinki,4814/odcinek-477,S06E477,157744 Subskrybuj kanał TVN7: ht... Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie' / Vitor de Lima Barreto / Show more. This item has been hidden. Dedications for my beloved Friend ️ ️ A tu son miro dwiojro ... Na tym kanale publikujemy odcinki serialu 'Kruszwil'. Facebook - https://www.facebook.com/kruszwil/ Instagram - https://www.instagram.com/kruszwil/ Współprac...